Caleb Plant (21-1-0) starcił w listopadzie ubiegłego roku tytuł mistrza świata federacji IBF kategorii super średniej (super middleweight) na rzecz Saula “Canelo” Alvareza (57-2-2). Dla urodzonego w Nashville (Tennessee, Stany Zjednoczone) pięściarza była to pierwsza porażka w zawodowej karierze, jednakże walka do momentu nokautu, który zakończył pojedynek w jedenastej rundzie, była bardzo wyrównana.
– Zdobycie tego doświadczenia to coś co trzymam w swoim pasie z narzędziami i na pewno mi się to przyda. Są rzeczy, w których możemy być lepsi. To była okazja, aby dowiedzieć się jak stać się lepszym. Zamiast płakać, narzekać i szukać wymówek, musimy sie po prostu do tego zabrać i przeanalizować pewne rzeczy, rozłożyć je na części pierwsze i wtedy będziemy mogli zobaczyć co możemy poprawić. – powiedział Plant.
Na ten moment nie wiadomo kiedy 29-latek powróci do ringu, oraz kto będzie jego przeciwnikiem. Jednym z potencjalnych rywali dla 29-latka może być były mistrz świata, Anthony Dirrell (34-2-2), choć Plant ma ambicje, aby walczyć z najlepszymi zawodnikami w kategorii do 168 funtów.
– Obojętne czy będzie to Charlo czy Benavidez, czy ktoś z reszty dywizji. Jak tylko odniosę kolejne zwycięstwo, idę po nich. To są walki których chcę i fani boksu na nie zasługują. Będę zatem naciskał na takie walki i robił wszystko, aby się one wydarzyły. – dodał Plant w rozmowie z boxingscene.
Autor: Michal Adamczyk