To będzie świetne zakończenie tego nienajlepszego dla wszystkich roku – można byłoby rzec. Gdyby nie sytuacja epidemiologiczna, która zrujnowała masę bokserskich wydarzeń w tym roku, dziś układ sił w poszczególnych kategoriach wagowych i całym światowym boksie, byłby zupełnie inny. Ogólnoświatowa epidemia wpłynęła jednak nie tylko na boks, ale tak naprawdę na każdą dziedzinę życia każdego człowieka, żyjącego na tej planecie. Jednym sama sytuacja nie zaszkodziła tak bardzo, innym bardziej, a jeszcze pozostałym otworzyła furtkę do wielkich walk. W takiej sytuacji znalazł się na przykład Callum Smith (27-0-0), który tego, że jest świetnym pięściarzem nie musi udowadniać, ale z bardzo szerokiego grona, koniec końców to właśnie on będzie tym pięściarzem, z którym zmierzy się w swojej najbliższej walce najpopularniejszy i najlepiej opłacany obecnie pięściarz świata – Saul “Canelo” Alvarez (53-1-2).
Obaj pięściarze zmierzą się ze sobą w najbliższą sobotę na gali w San Antonio (stan Teksas) z udziałem publiczności na stadionie Alamodome o dwa tytuły mistrza świata kategorii super średniej (super middleweight). Smith bronił będzie po raz trzeci tytułu WBA, a w stawce znajdzie się także pas WBC, w którego posiadaniu był do połowy sierpnia tego roku David Benavidez (23-0-0). Przypomnijmy, że przed walką z Roamerem Alexisem Angulo (26-2-0), Benavidez nie zmieścił się w limicie kategorii super średniej, w związku z czym już na dzień przed walką stracił tytuł mistrza świata. O pas mógł walczyć wówczas jedynie Angulo, ale Kolumbijczyk przegrał przed czasem, wobec czego mistrzowski pas został bez właściciela – aż do najbliższej soboty. Smith kilkukrotnie powtarzał w wywiadach, że warunki fizyczne zdecydowanie przemawiają za nim i owszem – 6′ 3″, 191cm wzrostu i zasięg 78″ 198cm ze strony Smitha, przy wzroście 5′ 8″ 173cm, i zasięgu 70½” 179cm dla Canelo.
Meksykanin udowodnił jednak, że potrafi walczyć z dużo większymi rywalami od siebie i na dodatek wygrywać przed czasem. W swoim ostatnim pojedynku, Canelo zmierzył się z Sergey’em Kovalevem (34-4-1) na gali w Las Vegas, w listopadzie ubiegłego roku i pokonał Rosjanina odbierając mu tym samym tytuł mistrza świata kategorii półciężkiej (light heavyweight)! To jednak rzadko spotykany widok, zważywszy na to, że jeszcze pół roku wcześniej, Alvarez walczył o trzy tytuły mistrza świata wagi średniej (middleweight) z Danielem Jacobsem (37-3-0). Smith z kolei bardzo ciężko cały czas pracuje na swoją pozycję. Sobotnia walka będzie jego trzecim pojedynkiem w Stanach Zjednoczonych i sam pięściarz z pewnością zdaje sobie sprawę z tego, że będzie to bez dwóch zdań najważniejsza walka w jego dotychczasowej karierze, oraz ta, która może przynieść mu wielką sławę, zakładając, że zdetronizuje niepokonanego od ponad siedmiu lat Meksykanina. Już w najbliższy czwartek, odbędzie się oficjalna konferencja prasowa, w piątek ceremonia ważenia, a w sobotę to, na co wszyscy kibice boksu na całym świecie niewątpliwie czekają – wielka walka, dwóch wielkich pięściarzy, o dwa mistrzowskie pasy.