W sobotnią, noworoczną noc, były mistrz świata federacji IBF, kategorii ciężkiej (heavyweight), Charles Martin (28-3-1) przegrał przez ciężki nokaut z Luisem Ortizem (33-2-0), i przekreślił sobie szanse na odzyskanie mistrzowskiego pasa w najbliższej przyszłości. 35-letni Amerykanin, może pluć sobie w brodę, bowiem do momentu nokautu, czyli do szóstej rundy, radził sobie bardzo dobrze, posyłając nawet dwukrotnie na deski swojego przeciwnika. Ortiz był liczony już w pierwszej, a także czwartej rundzie.

Chwila nieuwagi, kosztowała Martina bardzo wiele. Urodzony w Saint Louis (Missouri, Stany Zjednoczone) trafiony w szóstej rundzie przez Ortiza lewym prostym, nagle niemalże nieprzytomny stanął w miejscu. Następnie Kubańczyk, widząc bezradność Amerykanina, rzucił się na niego serią ciosów, po czym Martin upadł, plącząc swoją lewą rękę, między linami ringu. W tej dość nietypowej i rzadko spotykanej sytuacji, pomóc musiał sędzia ringowa Frank Santore, dał Martinowi dużo więcej czasu na chwilową regenerację, niż regulaminowe 10 sekund liczenia. Na nic się to jednak zdało: Ortiz szaleńczymi atakami ruszył na Amerykanina, po czym sędzia, po ponownym liczeniu, był zmuszony przerwać pojedynek. Były mistrz świata nie załamuje jednak rąk, i zapowiada swój powrót na marzec, lub kwiecień.

Przejście na emeryturę nie jest brane pod uwagę. Charles wygrywał tę walkę łatwo i został trafiony świetnym ciosem. Jak pokazuje historia, to się może zdarzyć każdemu. Charles ma wiele opcji, które mogą zmienić jego karierę jednego z dnia na dzień. Deontay Wilder, Andy Ruiz, Joseph Parker, Dereck Chisora, a może nawet rewanż z Adamem Kownackim. Nie ma wątpliwości co do tego, że Charles znajduje się w pierwszej piętnastce kategorii ciężkiej, w której wszystko może się wydarzyć. Tak się okazało na przykład w ten weekend, gdy Charlesa pokonał Ortiz, mając go dwa razy na deskach i prowadząc na punkty. Niedawno Robert Helenius, przegrał z Geraldem Washingtonem (w lipcu 2019, przyp.red), by wrócić dwoma wielkimi zwycięstwami nad Adamem Kownackim, dzięki którym jest blisko walki o tytuł. Charles jest w stanie zrobić dokładnie to samo. Teraz Martin pojedzie na zasłużone wakajce z rodziną, i wróci pod koniec marca, lub na początku kwietnia. – powiedział dla SkySports, menadżer Martina, Mike Borao.