Mistrz świata federacji WBO, kategorii średniej (middleweight), Demetrius Andrade (30-0-0) pozostaje nieaktywny od blisko pół roku. Promotor Amerykanina, Eddie Hearn twierdzi, że jego podopieczny powinien wrócić między liny 20 listopada na gali w Bostonie (Massachusetts, Stany Zjednoczone), lub w Rhode Island – w stanie obok, dokładnie w rodzinnej miejscowości Providence. Na ten moment najbardziej możliwym przeciwnikiem dla “Boo Boo” jest Jason Quigley (19-1-0).
– Myślę, że Quigley może dostać tę walkę. To przyzwoite nazwisko w Stanach Zjednoczonych i dobra walka dla wschodniego wybrzeża. Chciałbym dać mu szansę. Po raz kolejny żaden z większych nazwisk nie zamierza walczyć z Andrade. On musi walczyć, 20 listopada wstępnie w Bostonie, lub w Providence. Myślę, że Quigley może się załapać. – powiedział Hearn dla Boxing Fans.
Po raz kolejny więc, Demetrius Andrade nie doczeka się wielkiej walki w swojej karierze. 33-letni już zawodnik nieprzerwalnie od trzech lat znajduje się w posiadaniu mistrzostwa świata federacji WBO, dywizji średniej, do której przeszedł w 2017 roku, po tym jak wcześniej zdobył światowy czempionat w kategorii super półśredniej (super welterweight), pokonując Jacka Culcay’a (29-4-0) decyzją sędziów. W swojej ostatniej walce, Andrade “wypunktował” Liama Williamsa (23-3-1) w kwietniu na gali w Hollywood (Florida, Stany Zjednoczone), broniąc po raz czwarty mistrzowskiego tytułu w kategorii do 160 funtów.