Parę dni temu, były już trener Deontay’ Wildera (42-1-1), Mark Breland powiedział w jednym z wywiadów, że kariera Amerykanina dobiegła już końca, wobec czego on sam również odsuwa się na bok. Przypomnijmy, że Wilder po przegranej walce z Tysonem Fury’m (30-01) oskarżył Brelanda o “zdradę”, po tym jak ten rzucił w siódmej rundzie ręcznik na ring, poddając tym samym swojego zawodnika. 

  • Ten facet był wokół mnie tak długo. Karmiłem go. Nawet wtedy, gdy wielu ludzi myślało, że jestem już na wyższym poziomie. Wielu chciało, abym go zwolnił, ale zatrzymałem go u siebie. To szaleństwo słuchać teraz tych rzeczy, które wygaduje. Nawet po tym z jakimi problemami zdrowotnymi się zmagał, zatrzymałem go. – powiedział dla 78 Sports TV, Wilder. 

Wielu ludzi ze świata boksu uważa, że Breland podjął najlepszą możliwą decyzję, poddając Wildera podczas ubiegłorocznej walki z “Gypsy Kingiem”. Popularny “Bronze Bomber stracił wówczas pas mistrza świata federacji WBC, który dzierżył ten tytuł nieprzerwalnie od 2015 roku. Wilder zarzucił Brelandowi także, że ten dolał mu do wody czegoś, co znacznie go osłabiło podczas walki z Fury’m. 

  • Jego kariera jest skończona. Ja skończyłem, on także. Życzę mu wszystkiego dobrego i to wszystko. On ma tylko swoją siłę, więc zobaczymy, gdzie dalej go to zaprowadzi. – powiedział Breland.