W minioną sobotę, mistrz świata federacji WBC, kategorii lekkiej (lightweight), Devin Haney (26-0-0) obronił swój pas w walce z Jorge’m Linaresem (47-6-0) i nadal pozostaje niepokonany na zawodowych ringach. 22-latek z Las Vegas uporał się z na swoim terenie z niezwykle doświadczonym pięściarzem z Wenezueli wygrywając ostatecznie decyzją sędziów.
Szczególnie na samym początku Haney był niemalże nieuchwytny dla Linaresa. Amerykanin raz po raz zadawał ciosy, po czym schodził do obrony, cały czas realizując swój plan. Końcem jedenastej rundy, Linaresowi udało się “ustrzelić” Haney’a jednakże sam zawodnik powiedział po walce, że ani przez chwilę nie czuł się zagrożony.
– To było dobrze uderzenie, ale nie zostałem zraniony. Czasami, gdy zostajesz dobrze trafiony, musisz być sprytny, kontynuować plany gry, a ja właśnie to zrobiłem. Umiem uderzać, stawiać czoła przeciwnościom i wykonywać swoje zadanie. Wiedziałem, że przyjedzie tutaj i da z siebie wszystko. To była dla niego ogromna szansa. Byłby gotów być nawet znokautowany, aby wygrać i oddać mi po moich najlepszych strzałach, aby zdobyć tytuł. Po prostu byłem sprytny, używałem moich ciosów, zwodów i celnych strzałów w ostatniej rundzie. Nie leżałem na deskach, nie byłem ranny. Zawodnicy padają i podnoszą się, a ludzie ich chwalą. Ja nie leżałem, stałem na nogach, wyprowadzałem strzały i wygrałem. – mówi zaraz po walce Haney.
Chwilę później, Chris Mannix z DAZN zapytał młodego pięściarza o to czy jest otwarty na walkę o wszystkie mistrzowskie pasy kategorii lekkiej z Teofimo Lopezem (16-0-0). Pytanie było oczywiście retoryczne, bowiem Haney od dawna mówi, że jak najbardziej jest chętny na walkę ze swoim rówieśnikiem, choć do tej pory było im nie po drodze jeśli chodzi o zestawienia telewizji dla których obaj startują. 19 czerwca na gali w Miami, Lopez zmierzy się z Geroge’m Kambososem (19-0-0) w obowiązkowej obronie federacji IBF, a gdy wygra, możliwe, że usiądzie on do rozmów z zespołem Haney’a.
Lopez co prawda nadal ma podpisany kontrakt z grupą promotorską Top Rank należącą do Boba Aruma, który był przeciwny organizacji pojedynku Lopez vs Haney (ze względu na brak odpowiedniej rozpoznawalności tego drugiego – tak uważa Arum), jednakże pięściarz urodzony na Brooklynie twierdzi, że ma podstawy ku temu, aby zerwać kontrakt z Arumem i działać następnie jako wolny agent. Na taki ruch zdecydował się niedawno Saul “Canelo” Alvarez (56-1-2) i jak sam przyznaje – był to strzał w dziesiątkę.