Nadal nie wiadomo z kim pełnoprawny mistrz świata federacji WBC, kategorii lekkiej (lightweight), Devin Haney (25-0-0) zmierzy się w swojej następnej walce, ale wiele wskazuje na to, że może być to były mistrz świata trzech kategorii wagowych, Jorge Linares (47-5-0) – podaje The Athletic. Jeszcze niedawno wydawało się, że Haney może skonfrontować się w swojej trzeciej obronie tytułu z tymczasowym mistrzem WBC, Ryanem Garcia (21-0-0), ale nic nie wskazuje na to, aby “King Ryan” skorzystał z szansy na walkę o mistrzostwo świata, wobec tego trzeba szukać innego rozwiązania.

Poza Haney’em, trzy pozostałe mistrzowskie pasy kategorii lekkiej, WBO, WBA oraz IBF posiada Teofimo Lopez (16-0-0). Popularny “El Brooklyn” znajduje się także w posiadaniu pasa WBC Franchise, i podczas gdy młody Amerykanin odebrał ten tytuł Vasiliy’owi Lomachenko (14-2-0) w październiku ubiegłego roku, został przez wielu nazwanym niekwestionowanym mistrzem świata kategorii lekkiej, mimo, że to Haney jest posiadaczem pełnoprawnego tytułu. Ojciec Devina Haney’a, Bill twierdzi, że na chwilę obecną to właśnie najbliżej im do Linaresa, który plasuje się aktualnie na trzecim miejscu w rankingu WBC. Drugi jest Javier Fortuna (36-2-1), który jeszcze niedawno był przymierzany do walki z Haney’em, o czym głośno mówił jego promotor, Sampson Lewkowicz. Wydaje się, że w tym momencie to Linares jest jednak bliżej walki o tytuł z młodym, niepokonanym Amerykaninem, z którym miałby zmierzyć się 17 kwietnia na gali w Stanach Zjednoczonych.

  • Javier Fortuna, gdzie jesteś? Rozglądamy się za tobą odkąd startujesz dla Showtime. Wyjdź z tych krzaków. Gdzie jesteś? Możesz to w końcu dostać. Mamy ogromny szacunek do Linaresa. Jest byłym mistrzem świata. On zawsze jest waleczny, nie podkłada się. – powiedział dla Pep Talk UK, Bill Haney, ojciec Devina.

Ostatnimi czasy zarówno Haney jak i Teofimo Lopez wspominali o potencjalnej walce między sobą, jednakże są to niewątpliwie słowa rzucane na wiatr. Szef grupy promotorskiej Top Rank, Bob Arum, zajmujący się na co dzień interesami Teofimo Lopeza, zaznaczał wielokrotnie, że według niego walka z Haney’em nie wygeneruje pożądanych korzyści finansowych, głównie ze względu na anonimowość Haney’a, wobec czego nie widzi sensu, aby angażować się w takie przedsięwzięcie. Ryan Garcia, wygrywając drugiego lutego na gali w Teksasie z Luke’m Campbellem (20-4-0), zdobył tymczasowy tytuł WBC, który był przepustką do walki o pełnoprawne mistrzostwo świata z Haney’em. Garcia twierdzi jednak, że jego celem jest doprowadzenie do walki z Manny’m Pacquiao (62-7-2-), lub Gervontą Davisem (24-0-0). Lopez z kolei w swojej następnej walce, zmierzy się prawdopodobnie z George’m Kambososem (19-0-0), w obowiązkowej obronie tytułu IBF.

Dla Lopeza, pojedynek z Haney’em byłby ryzykowny, bowiem stracić mógłby wiele przegrywając tą walkę, a w dalszej perspektywie ma on zamiar przenieść się kategorię wyżej do dywizji super lekkiej (super lightweight) i zdominować kolejną klasę rozgrywkową. Wielu zarzuca Lopezowi, że ten nie chce dać rewanżu Vasiliy’owi Lomachenko, jednakże 23-latek z Nowego Jorku zaznaczał już przed walką z Ukraińcem, że niezależnie od wyniku, do rewanżu nie dojdzie. Gdyby przegrał powiedziałby może inaczej, ale w wyniku jego wygranej, piłka jest po jego stronie. Do rewanżu z Lomachenko mogłoby dojść wtedy, gdy Lopez pozostanie w kategorii lekkiej, a Ukrainiec wygra przynajmniej jedną walkę w celu uzyskania szansy walki o tytuł. Od ubiegłorocznej porażki z Lopezem, Lomachenko nie pojawił się póki co w ringu lecząc kontuzję, ale jego powrót planowany jest na lato.