Kilka tygodni temu w mediach pojawiła się informacja, że były pretendent do tytułu mistrza świata kategorii junior ciężkiej (cruiserweight) Michael Hunter (19-1-1) zmierzy się w bezpośrednim eliminatorze do mistrzowskiego tytułu dywizji ciężkiej (heavyweight) federacji IBF z Filipem Hrgovicem (12-0-0). Do walki jednak nie dojdzie, bowiem Hunter postanowił zrezygnować z tego pojedynku i kontraktu nie podpisał. Amerykanin zaboksuje jednak na gali organizowanej przez grupę Triller 19 czerwca na gali Teofimo Lopez (16-0-0) vs George Kambosos (19-0-0) przeciwko anonimowemu dla przeciętnego kibica boksu Mike’owi Wilsonowi (21-1-), startującemu w kategorii junior ciężkiej. Swojego zażenowania z zaistniałej sytuacji nie kryje promotor Hrgovica, Eddie Hearn.
– Jeśli mam być szczery, uważam, że to jakiś je*any żart. Hrgovic jest w trakcie treningów w Miami, kompletny profesjonalista. Jest też Michael Hunter, z którym rozmawialiśmy na temat tej walki od sześciu tygodni. No i nie możemy dojść do porozumienia, a on cały czas publikuje w mediach “The Bounty Hunter” (z angielskiego “Łowca Nagród”, przyp. red). Pamiętaj, że to obowiązkowa walka, aby powalczyć o tytuł mistrza świata IBF. – mówi Hearn w stronę Huntera po czym dodaje: Następnie będziesz walczyć z Joshuą, Fury”m, lub o wakujący tytuł mistrza świata, jeśli wygrasz walkę w tym eliminatorze. – powiedział dla IFL.TV, Eddie Hearn.
Pomiędzy Hearnem a Hunterem konflikt na linii promotor-zawodnik trwa od jakiegoś czasu. Hunter zdecydował się kilka lat temu podpisać kontrakt z Hearnem, jednakże obopólnej satysfakcji z tej współpracy nie było. Zawodnik skarżył się bowiem na “nierówne traktowanie” w stajni Hearna, wobec czego Amerykanin na początku lipca ubiegłego roku poinformował o tym, że jego współpraca z Eddie’m Hearnem zostaje zakończona. Następnie Hunter podał do wiadomości, że chciałby prowadzić swoją karierę niezależnie będąc wolnym agentem i w pewnym momencie wydawało się, że pięściarzowi jest bliżej do Eddie’go Hearna niż mogłoby się wydawać. Jak się jednak okazuje, nic bardziej mylnego: pięściarz z Kalifornii dał przysłowiowego “pstryczka” brytyjskiemu promotorowi decydując się na walkę podczas gali organizowanej przez nową grupę. Hearn twierdzi, że Hunter powinien być zadowolony z warunków, jakie zaproponowała mu grupa Matchroom Boxing.
– Złożyłem całkiem dobrą, dużą ofertę. Rozszczęśliwiony Hunter w mediach społecznościowych publikuje plakaty o walce mówiąc “będę obowiązkowym pretendentem” no i ,że nikt go nie pokona. Następnie milczy, nie odpowiada na maile, a później decyduje się walczyć z Mike’m Wilsonem. – powiedział Hearn.