Ryan Garcia (21-0-0) będący od soboty posiadaczem tymczasowego tytułu WBC, kategorii lekkiej (lightweight), zmierzy się w swojej kolejnej walce o pełnoprawny tytuł mistrza świata tej federacji z jej mistrzem, Devinem Hayney’em (25-0-0). Informację potwierdził dla boxingscene, prezydent WBC, Mauricio Sulaiman, który oznajmił, że federacja zamierza wyznaczyć w najbliższym czasie Garcię jako obowiązkowego pretendenta do walki o tytuł.

Już przed sobotnią walką pomiędzy Garcią a Luke’m Campbellem (20-4-0) było wiadomo, że zwycięzca tego pojedynku walczy nie tylko o tymczasowy pas WBC, ale także o bezpośrednią przepustkę do walki o mistrzostwo świata. Przypomnijmy, że pojedynek wygrał w siódmej rundzie Garcia, który znokautował Campbella ciosem na wątrobę, po czym Brytyjczyk nie był już zdolny do dalszej rywalizacji. Warto odnotować, że wschodząca gwiazda światego boksu, jaką niewątpliwie może być Garcia, zaliczył deski w drugiej rundzie, jednakże podniósł się i pokazał charakter, kończąc Campbella pięć rund później.

Po walce, Garcia powiedział, że w swoim kolejnym pojedynku, chciałby zmierzyć się z mistrzem WBA Regular kategorii lekkiej, Gervontą Davisem (24-0-0), choć ciężko było od samego początku uwierzyć, że do takiej potyczyki może dojść w najbliższym czasie. Skoro Garcia walczył w eliminatorze do tytułu WBC, oczywiste jest, że w swojej kolejnej walce zmierzy się on o tytuł z Haney’em, który był nawet obecny na gali z udziałem Garcii i Campbella.

  • To była dobra walka. Wszedł do ringu i wygrał, ale był liczony i pokazał kilka wad. Pokazał też jednak, że ma serce i wygrał. Prawdę mówiąc, widziałem u niego wiele błędów. Ryan jest dobrym pięściarzem, ale… – powiedział w sobotę po walce o Garcii, mistrz świata Devin Haney.

Co ciekawe, Ryan Garcia i Devin Haney znają się jak łyse konie, jeszcze z czasów amatorskich. W przeszłości walczyli oni między sobą sześciokrotnie, a ich bilans jest równy 50:50. Trzy raz triumfował Haney, a tyle samo zwycięstw odniósł Garcia. Po raz pierwszy, obaj pięściarze spotkali się ze sobą w 2012 roku, a ostatnim razem trzy lata później. Do czterech razy sztuka? Jeszcze w walce o tytuł mistrza świata w boksie zawodowym? Tutaj z pewnością nic nie trzeba dodawać, bo zarówno jeden jak i drugi będą niewątpliwie zmotywowani jak nigdy wcześniej, aby pokazać który z nich jest lepszy.