Już w najbliższą sobotę, w ostatni dzień bieżącego roku (31 grudnia) na gali w Tokio (Japonia) dojdzie do unifikacyjnej walki o dwa tytuły mistrza świata, kategorii super muszej (super flyweight) pomiędzy miejscowym ulubieńcem, będącym czempionem federacji WBO, Kazuto Ioką (29-2-0), a mistrzem świata z ramienia organizacji WBA, Joshuą Franco (18-1-2).

Kazuto Ioka to ikona japońskiego boksu i wzór do naśladowania dla wielu pięściarzy. Faworyzowany 33-latek mieszkający właśnie w Tokio, zdobywał tytuły mistrza świata w czterech dywizjach, zaczynając od najniższej kategorii wagowej w zawodowym boksie – w wadze słomkowej (minimumweight). Następnie Ioka cały czas stawiał sobie coraz wyżej poprzeczkę, sięgając następnie po czempionat w kategoriach: lekkomuszej (light flyweight), muszej (flyweight), oraz super muszej.

Franco w czerwcu 2020 roku, podczas jednej z pierwszych w trakcie pandemii covid-19 imprez grupy promotorskiej Top Rank, wywalczył tytuł WBA “Regular”, pokonując na punkty Andrew Moloney’a (25-2-0). Następnie, w bezpośrednim rewanżu Franco miał mnóstwo szczęścia, bowiem Moloney od pierwszego gongu był zawodnikiem znacznie lepszym, co więcej Australijczyk rozbił mu oko do tego stopnia, że Franco nie był w stanie kontynować rywalizacji. Sędzia ringowy, Russell Mora podjął wówczas skandaliczną decyzję i uznał walkę za nieodbytą, twiedząc, iż do kontuzji oka Franco doszło w wyniku zderzenia głowami, czego nie zarejestrowała żadna powtórka. Obaj pięściarze spotkali się ze sobą po raz trzeci w sierpniu ubiegłego roku, kiedy Franco po raz kolejny wygrał z Moloney’em, broniąc wywalczonego przed rokiem pasa.

Latem tego roku, federacja WBA wydała oficjalny komunikat, w którym poinformowała, iż pełnoprawny mistrz świata, Juan Francisco Estrada (44-3-0) w następnej kolejności zobowiązany jest zmierzyć się z Franco, jeśli zechce zachować pas. Estrada po jakimś czasie zwakował mistrzowski pas, na rzecz trzeciej walki z Romanem “Chocolatito” Gonzalezem (51-4-0). W wyniku zaistniałej sytuacji, Franco zyskał status pełnoprawnego mistrza świata WBA, a już w najbliższą sobotę stoczy on najważniejszą walkę w swojej dotychczasowej zawodowej karierze.

Kiedy awansowałem na pełnoprawnego mistrza świata, byłem po prostu gotowy. Nie miało dla mnie znaczenia kto by to był, po prostu chciałem obronić ten tytuł. Byłem szczęśliwy, gdy powiedziano mi, że to będzie następna walka. Zwycięstwo 31 grudnia sprawia, że opłacało się czekać. Nie było mnie w ringu przez szesnaście miesięcy, ale zawsze byłem gotowy do walki, zawsze byłem gotowy na taką chwilę, jaka jest teraz. Cały mój zespół jest pewny siebie. Jesteśmy gotowi, aby tam wejść i wygrać, a co będzie później, to już zobaczymy. Szanuję Iokę. Ma świetną karierę i szanuję go za wszystko co osiągnął. Jestem podekscytowany tym, że mogę tam walczyć podczas tak dużego święta. Wiem, że boks w nowy rok to w tych rejonach wielka tradycja. To zaszczyt być częścią tego wydarzenia, a jeszcze większym zaszczytem będzie wyjechać stamtąd jako zunifikowany mistrz. – powiedział Franco w wypowiedzi dla boxingscene.

Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org, Twitter: Mike94Steek