Jeden z najlepiej zapowiadających się pięściarzy kategorii ciężkiej (heavyweight), Frank Sanchez (19-0-0), powróci między liny pierwszego stycznia nadchodzącego roku, w walce przeciwko Carlosowi Negronowi (25-3-0). 29-letni Kubańczyk, trenujący pod okiem Eddy’ego Reynoso, powoli kończy swoje przygotowania do zbliżającego się wielkimi krokami pojedynku i celuje w mistrzowskie walki. Wspólne treningi z takim pięściarzem jak Saul “Canelo” Alvarez (57-1-2), są niezwykle motywyjące dla Sancheza, który jak twierdzi – jest już gotowy na największe wyzwania.
– Pierwszą rzeczą do zrobienia, jest zwycięstwo pierwszego dnia 2022 roku i dokonać tego w wielkim stylu. Myślę, że zbliżam się coraz bardziej do walki o tytuł mistrza świata. Jestem gotowy zmierzyć się z najlepszymi na świecie. W nadchodzącym roku, jestem gotowy na wszystko co może nadejść, jestem już na to przygotowany. Każdego dnia uczę się wraz z zespołem Canelo Alvareza. Teraz jesteśmy już na etapach sparingów, dodając ostatnie poprawki w ramach przygotowań i dostosowując plan, aby osiągnąć najlepszy możliwy poziom pierwszego stycznia. Jestem bardzo podekscytowany i nie mogę doczekać się wejścia do ringu blisko mojej ojczyzny w Miami. – powiedział Frank Sanchez.
Sanchez w swojej ostatniej walce został poddany największemu testowi w dotychczasowej karierze, który został zaliczony na piątkę. Dziewiątego października na gali w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone) kubański pięściarz pewnie wygrał wówczas z Efe Ajagbą (15-1-0), kładąc na deski Nigeryjczyka w siódmej rundzie. Sanchez wyrasta na jedną z największych gwiazd światowej wagi ciężkiej i jeśli w najbliższych pojedynkach nie powinie mu się noga, niemalże pewnym jest, iż ujrzymy go w walce o mistrzostwo świata królewskiej dywizji.
źródło wypowiedzi: boxingscene/george ebro