Bezpośrednio po efektownym zwycięstwie nad Keithem Thurmanem (31-2-0) w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone), w obozie Sebastiana Fundory (24-1-1) nie było euforii związanej z potencjalnym kolejnym wielkim zestawieniem. Wręcz przeciwnie: temat walki z Vergilem Ortizem (24-0-0) został szybko odsunięty na dalszy plan.
Jeszcze niedawno pojedynek Fundora vs. Ortiz wydawał się jednym z najbardziej naturalnych zestawień w kategorii super półśredniej (super welterweight). Sam mistrz WBC otwarcie mówił o takiej możliwości, wskazując ją jako logiczny krok w kontekście budowania pozycji i ewentualnego występu na dużej gali we wrześniu. Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie po sobotniej walce z Thurmanem.
Z otoczenia Fundory zaczęły płynąć zupełnie inne sygnały. Wypowiedzi sugerują, że temat starcia z Ortizem na ten moment nie jest traktowany priorytetowo, a wręcz został odrzucony jako realna opcja na najbliższą przyszłość. W obozie mistrza panuje przekonanie, że istnieją “większe i bardziej sensowne kierunki” dalszej kariery. Jedna z kluczowych wypowiedzi ze strony zespołu Fundory jasno oddaje ten ton.
– Dlaczego miałbym w tym momencie mówić o Ortizie, skoro najprawdopodobniej nie zawalczy przez najbliższy rok, a wkrótce zostanie pozbawiony pasa tymczasowego WBC? – powiedział promotor Fundory, Sampson Lewkowicz, nawiązując do problemów promotorskich, z którymi zmaga się obecnie Ortiz.
W praktyce oznacza to wyhamowanie narracji wokół pojedynku, który jeszcze kilka tygodni temu był przedstawiany jako niemal naturalny krok dla obu zawodników. Na decyzję tę wpływ ma kilka czynników. Po pierwsze, sama dywizja należy obecnie do najgłębszych w całym boksie – nazwiska takie jak Jaron Ennis (35-9-0), Xander Zayas (23-0-0) czy inni czołowi zawodnicy otwierają przed Fundorą szerokie możliwości. Po drugie, sytuacja Vergila Ortiza pozostaje niepewna ze względu na wspomniane wcześniej problemy kontraktowe i spory prawne, które w ostatnich miesiącach realnie hamują jego aktywność.
To właśnie ten drugi element może mieć kluczowe znaczenie. Nawet jeśli sportowo walka byłaby atrakcyjna, jej organizacja w obecnych realiach może być zwyczajnie trudna do przeprowadzenia. Z perspektywy mistrza WBC decyzja wydaje się więc kalkulacją: zamiast ryzykować przeciągające się negocjacje i niepewność, obóz Fundory może szukać bardziej stabilnych i medialnych opcji.
Jednocześnie warto zauważyć, że sama wygrana nad Thurmanem znacząco wzmocniła pozycję Fundory. Dominujące zwycięstwo przez techniczny nokaut tylko potwierdziło jego status jednego z najgroźniejszych zawodników w dywizji i otworzyło drzwi do największych walk.
Na dziś wszystko wskazuje więc na to, że choć zestawienie Fundora vs. Ortiz nadal pozostaje w grze w dłuższej perspektywie, to w najbliższym czasie nie będzie ono priorytetem dla żadnej ze stron, a szczególnie dla Fundory, który w tym momencie rozdaje karty.
Autor: Michał Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: boxingzone2020@gmail.com