Podczas wczorajszej gali w Londynie, gdzie główną atrakcją wieczoru była walka Anthony’ego Joshua (24-1-0) z Kubratem Pulevem (28-2-0), na karcie znalazł się także pojedynek Hughie Fury’ego (25-3-0) z Mariuszem Wachem (36-7-0). Brytyjczyk, boksujący od czwartej rundy z rozciętym łukiem brwiowym, mimo to przeważał nad Polakiem, kontrolując przebieg pojedynku, wygrywając koniec końców jednogłośną decyzją sędziów.

  • Wszystko idzie w dobrym kierunku. Trochę się spieszyłem, prawą ręką raniłem Wacha i docierałem do niego. Kiedy w czwartej rundzie poszedłem na niego prawą ręką, doszło do zderzenia głów. W ogóle nie mogłem patrzeć na to oko. Wróciłem do narożnika, a mój tata powiedział, żebym wrócił boksować. Wach jest twardym facetem. Po prostu uspokoliliśmy to i wróciliśmy do niego, a następnie go wypunktowaliśmy. – powiedział po walce Hughie Fury.

Kuzyn mistrza świata WBC kategorii ciężkiej (heavyweight), Tyson Fury’ego (30-0-1) ma bardzo ambitne plany na swoją pięściarską przyszłość i jak twierdzi – jego najlepsza dyspozycja dopiero nadchodzi. 26-letni Fury współpracuje z byłm kulturystą, Kerry’m Kayesem, który zaraz po rozcięciu łuku brwiowego, uporał się z niebezpieczną kontuzją Fury’ego.

  • Nie mam żadnych wątpliwości wobec Kerry’ego Kayesa. Jest moim aniołem stróżem. Gdy tylko wróciłem do swojego narożnika, zabrał się do pracy. Zasługuje na wielkie uznanie. Kiedyś byłem jak chłopiec przeciwko mężczyznom. Dzisiaj jestem już mężczyzną. Ludzie widzą różnicę, a ja nadchodzę. To dopiero początek. Ludzie zobaczą dużo więcej z mojej strony. – zapewnił Hughie Fury.

źródło: boxingscene