George Kambosos (20-0-0) nowym królem kategorii lekkiej (lightweight)! Australijczyk pokonał w sobotni wieczór Teofimo Lopeza (16-1-0) i odebrał mu trzy tytuły mistrza świata (WBO,WBA, IBF a także WBC Franchise), wygrywając na dystansie dwunastu rund niejednogłośną decyzją sędziów. Kambosos już w pierwszej rundzie posłał na deski Lopeza i przez pierwszą połowę walki wykazywał się większą aktywnością, choć w drugiej części walki przeżywał kryzys, w wyniku którego sam zanotował deski w dziesiątej rundzie. Waleczny Australijczyk przystępujący do walki jako pretendent z ramienia federacji IBF dzielnie wytrzymał ciężki okres, rozcinając jeszcze poźniej łuk brwiowy Lopeza.
– Zająłem się zbyt bardzo zabawianiem kibiców. Jestem niewiarygodnym bokserem, oni nie mogą uwierzyć, że tak dobrze potrafię boksować. Jestem zbyt szybki, zbyt sprytny, zbyt silny. Starałem się jednak za bardzo zabawiać kibiców. Trochę za bardzo się podjarałem i zostałem złapany. Jakim jestem wojownikiem! Starłem się ze wszystkimi przeciwnościami losu, zakończyłem tę walkę i wygrałem jeszcze ostatnie dwie rundy. Nie byłem zraniony, gdy Lopez nie położył. Spojrzałem na swój zespół i powiedziałem: nie jestem zraniony, idziemy skarcić to dziecko. Wyszedłem i wygrałem ostatnie dwie rundy. Bez żadnego problemu. Tak jest – jestem wojownikiem. Z całym szaucnkiem do niego – jest świetnym zawodnikiem, który pokonał wielkiego Lomachenko, ale to ja jestem lepszy i powiedziałem, że będę lepszy w każdym aspekcie. – powiedział po walce Kambosos.