W zakończonej przed chwilą gali w Nowym Jorku (New York, Stany Zjednoczone),główni aktorzy sobotniego spektaklu dostarczyli kibicom ogromnych emocji. W pełnej dramaturgii walce na najwyższym światowym poziomie, George Kambosos (20-0-0) pokonał decyzją sędziów Teofimo Lopeza (16-1-0), odbierając mu trzy tytuły mistrza świata (WBO, WBA, IBF) kategorii lekkiej (lightweight). Australijczyk, który co prawda nie był stawiany w roli faworyta, odniósł jak najbardziej zasłużone zwycięstwo na dystansie dwunastu rund, kładąc na deski Lopeza już w pierwszej odsłonie walki. Sam jednak nie ustrzegł się błędów w drugiej części walki i wylądował na macie ringu w dziesiątej rundzie, choć wstał i dzielnie kontynuował walkę, ostatecznie wygrywając na punkty z Lopezem na jego własnym terenie.

Australijczyk w dwóch ostatnich rundach stanął na wysokości zadania i wykazywał się dużo większą aktywnością, oraz zadawał więcej ciosów, rozcinając przy tym łuk brwiowy Lopeza. Kambosos zostaje nowym mistrzem świata dywizji lekkiej i do zunifikowania wszystkich pasów w dywizji do 135 funtów brakuje mu już tylko pasa WBC, w którego posiadaniu znajduje się Devin Haney (26-0-0). Lopez po walce nie mógł pogodzić się z porażką i wygłosił nawet krótką wypowiedź, którą prezentujemy poniżej.

Wygrałem tej nocy i wszyscy o tym wiedzą. Nie obchodzi mnie co ktokolwiek mówi. NIe wierzę, że to była równa walka. Punktowałem ją dziesięć do dwunastu. – …mówił zaraz po walce Lopez.