Były mistrz świata kategorii super średniej (super middleweight), a obecnie startujący w dywizji półciężkiej (light heavyweight), Gilberto Ramirez (42-0-0) już od miesięcy naciska na zespół Dmitry’a Bivola (18-0-0), aby obaj pięściarze zmierzyli się między sobą. Meksykanin nie odpuszcza i po raz kolejny wyzywa do pojedynku mistrza świata federacji WBA, którym Bivol jest nieprzerwalnie od 2018 roku.
– Wiem, że mój zespół i grupa promotorska Golden Boy ciężko pracowali, aby ta walka doszła do skutku. Teraz kontrakt już wygasł, a nie wiem czemu zwleka i wycofuje się z walki. Sami wywołali mnie w mediach społecznościowych po mojej ostatniej walce, a teraz milczą. – powiedział Ramirez.
Meksykanin zadebiutował w kategorii półciężkiej w pierwszej połowie 2019, po tam jak przeszedł z dywizji super średniej, gdzie sześciokrotnie zdobywał tytuł mistrza świata federacji WBO. Ramirez stoczył w kategorii do 175 funtów już trzy pojedynki (wszystkie wygrane przed czasem) i ma w końcu ochotę na walkę o wymarzony tytuł w kolejnej dywizji. Czy trafi na Bivola? Wydaje się, że Eddie Hearn, promotor pochodzącego z Kirgistanu pięściarza, ma już wobec niego inne plany. Parę tygodnie temu Brytyjczyk wspominał, że jego celem jest doprowadzenie do walki Bivola z Johnem Ryderem (30-5-0), a gdy 30-latek obroni tytuł, następnie miałby zmierzyć się on z Saulem “Canelo” Alvarezem (56-1-2), choć pod uwagę brani są również Callum Smith (28-1-0) oraz Joshua Buatsi (15-0-0).