Już niespełna półtora tygodnia dzieli nas od jednej z najbardziej wyczekiwanych walk tego roku. 17 września na gali w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone), Saul “Canelo” Alvarez (57-2-2) stanie do obrony wszystkich czterech (WBC, WBO, WBA, IBF) tytułów mistrza świata kategorii super średniej (super middleweight), a jego przeciwnikiem będzie Gennadiy Golovkin (42-1-1).
Dla obu pięściarzy będzie to kończącą trylogię walka, która wywołuje mnóstwo emocji u wszystkich fanów boksu na całym świecie. Dodatkowym smaczkiem w całym wydarzeniu będzie fakt, iż Canelo wyjdzie do walki z Golovkinem bezpośrednio po majowej porażce z rąk Dmitry’a Bivola (20-0-). Do pierwszej konfrontacji Meksykanina z niezwykle doświadczonym Kazachem doszło niemalże dosłownie pięć lat temu, kiedy to sędziowie po dwunastu rundach orzekli remis, co odbiło się sporym echem w środowisku pięściarskim. Według wielu ekspertów, na zwycięstwo zasługiwał wówczas Golovkin, wobec czego rewanż był czystym sportowym obowiązkiem. Blisko rok później, po raz kolejny po wyrównanej batalii, sędziowie uznali, iż tym razem górą był Alvarez, co po raz kolejny było wątpliwym werdyktem, według opinii publicznej.
– Będę szczerzy – poradziłem sobie z tym następnego dnia. Nie myślałem o tym zbyt wiele. Zdawałem sobie sprawę z tegom że ci ludzie, którzy tak punktowali, zostali po prostu wykorzystani. Zostali użyci tak jak używane są jednorazowe chusteczki higieniczne. Wtedy przyszedł czas, aby je użyć, a gdy już zostały użyte, później je wyrzucono. – mówił parę tygodni temu Golovkin.
Na przestrzeni ostatnich czterech lat sporo się jednak zmieniło. Golovkin od tego czasu stoczył zaledwie cztery pojedynki, w tym zdobywając dla tytuły mistrza świata (IBF, WBA) kategorii średniej (middleweight). Alvarez między linami prezentował się ośmiokrotnie, zdobywając mistrzostwo świata nawet w kategorii półciężkiej (light heavyweight), kiedy to znokautował w listopadzie 2019 roku Sergey’a Kovaleva (35-4-1), aby później zdominować dywizję super średnią i zunifikować wszystkie cztery pasy, pokonując trzech niezwyciężonych wcześniej mistrzów świata, i właśnie o te tytuły Meksykanin z Kazachem skrzyżują rękawice w zbliżającej się wielkimi krokami szlagierowej walce. Canelo, jak mało kiedy nie wypowiada się pochlebnie na temat swojego przeciwnika powtarzając jak mantrę, iż Golovkin mówi o nim nieodpowiednie rzeczy, za co ciężki zapłaci. Publicznie jednak, Kazach nigdy nie wyraził się źle na temat żywej legendy meksykańskiego boksu, choć tym razem dał mu delikatnego “pstryczka”.
– Ja nie mogę mówić nic za niego, ani o jego zachowaniu. Myślę, że to co robi pokazuje jego prawdziwą twarz. Prawdopodobnie to przez to jak został wychowany, oraz poziom toksyczności jaka panuje wokół niego przez toksycznych ludzi, którzy są w jego obozie. – dodał Golovkin.
Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org, Twitter: Mike94Steek.