Devin Haney (28-0-0) pokonał w niedzielny poranek na gali w Melbourne (Victoria, Australia) George’a Kambososa (20-1-0) jednogłośną decyzją sędziów, dzięki czemu znajduje się obecnie w posiadaniu wszystkich czterech (WBC, WBO, WBA, IBF) tytułów mistrza świata kategorii lekkiej (lightweight) co czyni go niekwestionowanym czempionem tejże kategorii. Amerykanin pojechał na drugi koniec świata do odległej Australii i wzorowo wywiązał się ze swojego zadania pewnie pokonując na punkty Kambososa.
– To wspaniałe uczucie. Wszyscy ci, którzy we mnie wątpliwi i mówili to i owo, wymyślili sobie, że jestem mistrzem w wysyłaniu wiadomości – więc teraz mistrz wysyłania wiadomości jest najlepszym, niekwestionowanym mistrzem świata. Nie ma tutaj żadnego sporu, bo nie można kwestionować żadnego tytułu jaki posiadam. To jest spełnienie moich marzeń i nie mogę w wystarczający sposób podziękować Bogu za to wszystko co się stało. Jeśli chodzi o krytyków: je*ać ich! Jestem teraz najlepszym zawodnikiem! – powiedział po walce Haney.
Haney przystępował do niedzielnej walki (sobotni wieczór w Stanach Zjednoczonych) jako mistrz świata federacji WBC, zaś Kambosos bronił pozostałych pasów (WBO, WBA, IBF) zdobytych w listopadzie ubiegłego roku, kiedy to pokonał w Madison Square Garden w Nowym Jorku (New York, Stany Zjednoczone) Teofimo Lopeza (16-1-0). W kontrakcie na walkę pomiędzy Haney’em, a Kambososem zapisana została klauzula, która mówi o tym, że w przypadku przegranej Australijczyka, ma on prawo do zażądania natychmiastowego rewanżu z Amerykaninem, co ogłosił zaraz po walce. Wstępnie mówi się, że ponowna walka pomiędzy dwoma pięściarzami ma odbyć pod koniec bieżącego roku.
Autor: Michal Adamczyk