Zarówno zespół Anthony’ego Joshua (24-1-0), jak i Tyson’a Fury’ego (30-0-1) zapewniają, że od podpisania umowy na dwa pojedynki pomiędzy dwoma pięściarzami dzieli już bardzo niewiele. Niemalże pewne jest, że największe wydarzenie w brytyjskim boksie, odbędzie się jednak poza Wielką Brytanią.
- Gdyby walka miała odbyć się w Wielkiej Brytanii, musieliby oddać połowę z tego co mogą zarobić, także to trudna rozmowa. Jeśli nie wiemy, czy będziemy mogli zrobić to z kibicami, nie możemy tego rozważać, tak szczerze mówiąc. Obaj wolelilby zmierzyć się w Wielkiej Brytanii i jedna z dwóch walk powinna się tam właśnie odbyć. – mówi Hearndla boxingscene.
Jeśli chodzi o lokalizację przynajmniej jednego pojedynku poza Wielką Brytanią, można spodziewać się, że sztaby obu pięściarzy obiorą podobny kierunek, jak wtedy, gdy Joshua walczył w walce rewanżowej z Andy’m Ruizem (33-2-0) 7 grudnia w Arabii Saudyjskiej. Hearn zdaje sobie sprawę, że większość brytyjskich kibiców będzie rozczarowana takim obrotem sprawy, ale promotor zaznacza, że w takim wypadku jest zobowiązany stanąć po stronie zawodników.
- Myślę, że każdy będzie rozczarowany, ale znów będę szczery. Ostatecznie nie ja zadecyduję gdzie będzie walka. Jeśli myślicie, że powinni zarobić tylko połowę tych pieniędzy, tylko po to, aby zorganizować to w Wielkiej Brytanii w walce takiego formatu, wiecie, że będę ich bronił. Myślę, że gdyby to było 20-30 procent mniej, zgodziliby się na Wielką Brytanię. Tam gdzie pieniądze się pojawią, moja rada będzie taka: “Chłopaki, stawiajcie wszystko na szai! Nie tylko pasy, zdrowie – wszystko. Idźcie tam zarobić pieniądze”. W idealnym świecie, wszyscy chcielibyśmy, aby to było w Wielkiej Brytanii. – powiedział Hearn.