Federacja WBO wysłała oficjalny list do Eddie’go Hearna, w którym informuje, że promotor ma 48 godzin na potwierdzenie walki pomiędzy Anthony’m Joshua (24-1-0) a Tysonem Fury’m (30-0-1). Jeśli Hearn takiego oświadczenia nie odeśle do federacji, ta wówczas natychmiastowo wyznaczy pojedynek Joshuy z obowiązkowym pretendentem, Oleksandrem Usykiem (18-0-0).
W poniedziałkowe popołudnie okazało się, że Tyson Fury jest zobowiązany do 15 września zmierzyć się z Deontay’em Wilderem (42-1-1) w ramach wypełnienia kontraktu, który według promotora “Gypsy Kinga”, Boba Aruma był nieważny. Sąd arbitrażowy w Stanach Zjednoczonych uznał, że do pojedynku pomiędzy dwoma pięściarzami musi dojść. Z takiego obrotu sprawy na pewno zadowolony może być Usyk, który status obowiązkowego pretendenta z ramienia federacji WBO dzierży od 2019 roku. Ukrainiec wstępnie zgodził się na walkę o tymczasowy tytuł WBO z Joe Joyce’m (12-0-0), choć nie był z tego powodu zbyt zadowolony.
Po walce Fury’ego z Joshuą o wszystkie tytuły mistrza świata, pas WBO miał być zwakowany, a status pełnoprawnego mistrza świata zdobyłby wówczas zwycięzca walki Usyk vs Joyce. W związku z zaistniałą sytuacją, Ukrainiec niewątpliwie zaciera teraz ręce i liczy na pojedynek z Joshuą, za który zarobi niewątpliwie dużo większe pieniądze, niż za walkę z Joyce walcząc przy tym o trzy mistrzowskie pasy.