Podczas niedzielnej gali w Miami (Floryda, Stany Zjednoczone), były mistrz świata kategorii super półśredniej (super welterweight), Jarrett Hurd (24-2-0) niespodziewanie przegrał z Luisem Ariasem (19-2-1) w walce, która miała być dla niego pojedynkiem na podtrzymanie aktywności. Mimo, że pięściarz z Maryland posłał Ariasa na deski w dziewiątej rundzie, nie pozwoliło mu to odnieść zwycięstwa.
– Nie wiem tak naprawdę co poszło nie tak. Wierzę, że wygrałem tę walkę. Położyłem go. Mogę znaleźć sto wytłumaczeń, choć to nie był rewelacyjny występ. Wezmę rewanż bez względu na to w jakiej kategorii wagowej to będzie. Wiem, że jestem lepszy. – powiedział zaraz po walce Hurd.
Arias od pierwszego gongu wykazywał się dużo większą aktywnością i zadawał znacznie więcej ciosów, z tego wiele trafionych na głowę. 30-latek wygrał niejednogłośną decyzją sędziów, a dwóch z nich punktowało 97:93 oraz 96:93. Tylko jeden sędzia przyznał zwycięstwo Hurdowi, punktując 95:94 na jego korzyść. Arias odniósł niewątpliwie bardzo zasłużone zwycięstwo i może spodziewać się dobrych pojedynków w najbliższym czasie.