Niespełna dwa tygodnie temu (19 czerwca) Jaimie Munguia (37-0-0) zrobił kolejny krok w kierunku walki o mistrzostwo świata w kolejnej dywizji. Meksykanin znokautował na gali w El Paso (Teksas, Stany Zjednoczone) Kamila Szeremetę (21-2-0) i odniósł trzecie zwycięstwo w kategorii średniej (middleweight). Przypomnijmy, że 24-letni Munguia jest byłym mistrzem świata dywizji super półśredniej (super welterweight), ale po pięciu bezpośrednich obronach, zdecydował się awansować kategorię wyżej.
– Czuję się coraz silniejszy i silniejszy. Cały czas się uczę, ciężko pracuję na sali. Awansowaliśmy wyżej razem z Erkiem (Moralesem, byłym mistrzem świata czterech dywizji, a obecnie jednym z najlepszych trenerów na świecie, m.in Mungui, przyp.red), on był bardzo ważną częścią zespołu w zmianie pewnych rzeczy. Poprawił kilka moich umiejętności i pomógł mi lepiej czuć się w ringu. Wierzę, że to wszystko będzie nam dobrze służyć w wielkich walkach, które nas czekają. – mówi Munguia.
Meksykanin widzi jeszcze sporo rezerw w swoim organizmie i nie wyklucza w przyszłości kolejnych awansów, nawet do wagi półciężkiej (light heavyweight). Póki co, Munguia skupia się tylko i wyłącznie na startach w dywizji do 160 funtów i podboju tej kategorii wagowej, choć póki co jasno daje do zrozumienia, że chciałby zmierzyć się z doświadczonym i zawsze niebezpiecznym Gabrielem Rosado (26-13-1).
– Celem jaki jest przed nami w tej chwili, to koronacja w kategorii średniej. Potem kolejne tytuły. Myślę, że moje ciało daje mi możliwość, aby osiągać takie limity wagowe, ale do tego dojdzie dopiero później. W międzyczasie ładuję wszystkie moje baterie, aby zostać mistrzem świata w dywizji do 160 funtów. Myślę, że następnie mogę walczyć z Rosado we wrześniu, lub październiku, choć to niestety nie zależy już ode mnie. To kwestia promotorów. – powiedział Munguia.
źródło: The Sports Journal