Kilka dni temu, były mistrz świata federacji IBF, kategorii ciężkiej (heavyweight) Charles Martin (28-2-1) prowokował słownie Dilliana Whyte’a (28-2-0) licząc na to, że ten zdecyduje się z nim walczyć w następnej kolejności. Popularny “Prince” powiedział, że walka z Whyte’m byłaby dla niego “bułką z masłem”.
– Wygląda na to, że Charles Martin znów opanował swoje stare sztuczki i teraz desperacko szuka wypłaty, która utrzyma go przy życiu. Nic co mówi, nie obchodzi mnie w najmniejszym stopniu. Błazenada głupca. W zasadzie to myślę, że nawet prawdziwy “Prince Charles” (Książę Karol) by go położył. – powiedział Whyte dla SkySports.
Tymczasowy mistrz WBC królewskiej dywizji nie widzi sensu walki z Amerykaninem. Twierdzi on bowiem, że taki pojedynek raczej w niczym mu w tym momencie nie pomoże, a wręcz przeciwnie. Martin zapadł w pamięci wielu kibiców, gdy bronił mistrzowskiego tytułu przeciwko Anthony’emu Joshua (24-1-0), poddając się praktycznie bez walki.
– Jest dobrym zawodnikiem i lepszym niż ten, który walczył z Joshuą, ale nie jest też tym, że siedzisz i myślisz: “Wow, Charles Martin chce ze mną walczyć”. Jest zwykłym bumem. Ja jestem w dobrej pozycji i mam swój tytuł i jestem prawdopodobnie w grze o największe pieniądze, jakie może dostać. Słuchajcie, to jest boks wagi ciężkiej. Jeśli ustawi się w dobrej pozycji, wtedy to ma sens, ale jeśli teraz będę z nim walczył i znokautuję go w kilku runach, ludzie powiedzą, że Joshua znokautował go w drugiej rundzie. – dodaje.
Kilka dni temu, również dla SkySports swojej wypowiedzi udzielił Jermaine Franklin (20-0-0), który potwierdził, że bardzo prawdopodobnym jest, iż jego kolejnym rywalem będzie właśnie Whyte, który zamierza swoją kolejną walkę stoczyć w Stanach Zjednoczonych.
– Jermaine Franklin bierze udział w tym wyścigu, ale bierze też kilku innych gości, więc poczekamy na to, aby zobaczyć się wydarzy. – powiedział Whyte.