Shakur Stevenson (16-0-0) po sobotnim zwycięstwie nad Jeremią Nakathila (21-2-0) znacznie przybliżył się do walki o pełnoprawne mistrzostwo świata kategorii super piórkowej (super featherweight). Obowiązkowy pretendent z ramienia federacji WBO prawdopodobnie zmierzy się w swojej kolejnej walce z jej obecnym mistrzem, Jamelem Herringiem (23-2-0), który w ostatnim czasie słyszał na swój temat opinie, jakoby bał się konfrontacji ze Stevensonem. 

Nie wiem dlaczego ktoś miałby myśleć, że unikam walki z Shakurem. Gdyby tak było, to po prostu zostawiłbym pas i poszedłbym w inną stronę. Jestem dumny z tego, że reprezentowałem WBO w ostatnich dwóch latach i nadal z honorem będę bronił mojego tytułu mistrza świata. Nigdy nie miałem łatwiej drogi, ale nadal jestem tym samym zawodnikiem, który chce stawiać czoła największym wyzwaniom, aby zostawić swój ślad. Wiele przeszedłem w życiu, jestem tutaj po to, by walczyć. To jest to czym się zajmuję. Wszystko co on mówi to gadanie bokserskie. Nie jestem tutaj po to, aby kogoś skrzywdzić. Jestem tutaj po to, aby wykonywać swoją pracę, a w ringu to są właśnie moje pięści. – powiedział Herring.

Będący weteranem wojny w Iraku Herring był obecny na walce Stevensona z Nakathilą i z bliska obserwował pojedynek obu pięściarzy. Co ciekawe, Stevenson może pójść także inną drogą, bowiem znajduje się on na pierwszym miejscu w rankingu federacji WBC, której mistrzem jest Oscar Valdez (29-0-0). 

źródło wypowiedzi: boxingscene