Mistrz świata federacji WBC, kategorii średniej (middleweight), Jermall Charlo (31-0-0) twierdzi, że Demetrius Andrade (29-0-0), znajdujący się w posiadaniu pasa WBO, wcale nie jest zainteresowany walką nim i co więcej – Charlo jest przekonany, że znokautowałby swojego starszego rodaka w pierwszej połowie pojedynku.
– On nigdy nie chciał walczyć. On podpisuje kontrakty. Wszyscy są głodni pieniędzy i chcą możliwości, a on nie ma nic. Nikt go nie zna, chyba, że wspomnisz już o Jermallu Charlo. Z kim Charlo musi walczyć? Może wspomnicie o tym klaunie? Nikt go nie zna i on się po prostu nie sprzedaje. Rozpie***lę jego umysł moimi prostymi i prawymi. I obiecuję, że nie wytrzyma ze mną pięciu, sześciu rund. Tutaj ciśnienie jest inne. Wszyscy się potkniecie. – mówi Charlo dla “The Last Stand”.
Styl Andrade jest bardzo niewygodny dla wielu pięściarzy, a przekonali się o tym chociażby Maciej Sulęcki (29-2-0), Artur Akavov (20-4-0), czy ostatnio Luke Keeler (17-3-1). Charlo dodał również, że nigdy nie dostał żadnej oferty od promotora Andrade’a, którym jest Eddie Hearn.
– Gdyby zaoferowali nam odpowiednią kwotę, 7 milionów dolarów? Wtedy rozumiem. Jeśli chodzi więc o unifikację, ma to sens. Cokolwiek się tam wydarzyło, ja nigdy nie rozmawiałem z Eddie’m Hearnem. Nigdy, poza rozmową na Instagramie, gdy wszedł na moją relację na żywo. Poza tym nie wiem o czym wy wszyscy mówicie. To wszystko to jakieś je*ane gówno. – powiedział Charlo.
Pięściarz z Teksasu, pokonał w swojej ostatniej walce Sergiy’a Derevyanchenko (13-3-0) jednogłośną decyzją sędziów, a miało to miejsce na gali w Uncasville (Connecticut, Stany Zjednoczone), końcem września ubiegłego roku. Charlo obronił tym samym po raz trzeci mistrzowski pas WBC. Póki co nie wiadomo z kim popularny “Hit Man” zmierzy się w kolejnym pojedynku. Andrade za niewiele ponad dwa tygodnie zmierzy się z Liamem Williamsem (23-2-1) na gali w Hollywood (Floryda, Stany Zjednoczone), i będzie to dla niego powrót między liny po blisko piętnastomiesięcznej przerwie.