Podczas wczorajszej nocy na gali w Dallas, Juan Francisco Estrada (42-3-0) pokonał decyzją sędziów Romana “Chocolatito” Gonzaleza (50-3-0) i odebrał mu tytuł mistrza świata federacji WBA, kategorii super muszej (super flyweight). Meksykanin zachował tym samym pas WBC, w którego posidaniu znajduje się od 2019 roku.
Uważam, że zrobiłem wystarczająco dużo, aby zasłużyć na zwycięstwo. Chocolatito jest świetnym pięściarzem i zasługuje na trylogię. – mówił po walce Estrada.
Walka toczyła się w bardzo szybkim tempie, szczególnie w końcowych rundach, kiedy obaj pięściarze już nawet nie stawiali na ruchy, tylko niemalże stojąc w miejscu uderzali się “cios za cios”. Według wielu ludzi ze świata boksu, werdykt sędziowski tej walki jest krzywdzący dla Chocolatito, choć nie ma wątpliwości, że pojedynek był niezwykle wyrównany. Najbardziej kontrowersyjna jest niewątpliwie punktacja drugiego sędziego, Carlosa Sucre, który przyznał Estradzie zwycięstwo 117 do 111, co kompletnie nie miało żadnego pokrycia w rzeczywistości. Jessie Reyes punktował 115:113 na korzyść Gonzaleza, zaś David Sutherland 115 do 113 dla Estrady.
– Jeśli on zadawał dwa, lub trzy ciosy, to ja też musiałem zadawać po dwa, lub trzy ciosy. – dodał Estrada.
Wczoraja walka obu zawodników, była rewanżem za pojedynek z 2012 roku, kiedy to Gonzalez wygrał z Estradą jednogłośną decyzją sędziów na gali w Los Angeles, zdobywając tytuł mistrza świata WBA, kategorii muszej (flyweight). Wiele wskazuje na to, że trylogia jest kwestią czasów, i choć Estradę czeka teraz obowiązkowa obrona tytułu, najbardziej chciałby zmierzyć się po raz trzeci z Chocolatito.