Już za niewiele ponad trzy tygodnie (19 czerwca w Miami) George Kambosos (19-0-0) stanie przed życiową szansą na zdobycie trzech pasów mistrza świata kategorii lekkiej (lightweight), krzyżując rękawice z obecnym czempionem, Teofimo Lopezem (16-0-0). Niepokonany Australijczyk jest bardzo bojowo nastawiony przed czerwcowym starciem i wierzy, że jego plan gry okaże się skuteczny.
– Cokolwiek oni mówią, że trzy, cztery rundy to i tamto – będę się z niego śmiał podchodząc i zadawając ciosy w każdej rundzie. Po trzeciej będzie miał już bardzo duże kłopoty. Mam świetny plan. Gdy walczę ze skupieniem i spojrzeniem na tę walkę, nie ma możliwości, abym nie wyszedł z niej zwycięsko. Nie podchodzę emocjonalnie do tego co mówi przed walką. Nie obchodzi mnie co mówi jego ojciec, który nigdy nie walczył. Jeśli ma problem, mój ojciec też tutaj będzie, więc mogą się spróbować. – mówi Kambosos.
27-latek z Sydney twierdzi, że jego najbliższy przeciwnik jest fałszywym człowiekiem i wie, że wielu amerykańskich fanów będzie trzymało kciuki właśnie za niego w walce z Lopezem.
– Wielkie wsparcie jakie otrzymuję od amerykańskich fanów wynika z tego, że chcą, abym pokonał Lopeza. Potrafią przejrzeć jego fałszywą osobowość. Ja jestem bardziej z Brooklynu niż Lopez. On nie jest z Brooklynu – jest z miasta Davie na Florydzie, gdzie chodził do szkoły. To właśnie fałszywa osobowość, która mówi, że jest z Brooklynu. – powiedział Kambosos.
źródło: 15rounds