Jak dowiedziało się u źródła BoxingZone.org, były pretendent do tytułu mistrza świata kategorii średniej (middleweight), Maciej Sulęcki (29-2-0), kończy współpracę ze swoim dotychczasowym trenerem, Piotrem Wilczewskim.
Sulęcki trafił pod skrzydła Wilczewskiego końcem 2018 roku, po śmierci ówczesnego trenera popularnego “Stricza”, Andrzeja Gmitruka. Od tego czasu Sulęcki stoczył trzy walki: wygrał w oficjalnym eliminatorze do mistrzowskiego tytułu z Gabrielem Rosado (25-13-1) na terenie przeciwnika, a następnie musiał przełknąć gorzką pigułkę, dopisując do swojego recordu drugą porażkę w karierze, przegrywając zdecydowanie na punkty z Demetriusem Andrade (29-0-0) walkę o mistrzostwo świata federacji WBO. Ostatni raz Sulęcki był w ringu końcem sierpnia ubiegłego roku, pokonując na gali w Suwałkach Sashę Yengoyana (44-8-1).
W ostatnich dniach Sulęcki dostał ofertę walki w Stanach Zjednoczonych, do której miałoby dojść 24 kwietnia. Rywalem Polaka ma być były mistrz świata kategorii super półśredniej (super welterweight), Jaime Munguia (36-0-0), który w ubiegłym roku zdecydował się na starty w dywizji średniej. Sulęcki póki co zmaga się z problemami wizowymi, które uniemożliwiają mu wyjazd do Stanów i sam zadeklarował, że jeśli do najbliższego poniedziałku (29 marca) nie wyleci za ocean na przygotowania i sparingi, to do jego walki z Munguią nie dojdzie.