Meksykański pięściarz kategorii piórkowej (featherweight), Mauricio Lara (25-2-1), który kilkanaście temu przebojem wdarł się do ścisłej światowej czołówki, po raz kolejny udowodnił, że jest gotowy na szansę o tytuł mistrza świata. 24-letni pięściarz, znokautował na gali w w Mexico City (Distrito Federal, Meksyk) doświadczonego Jose Sanmartina (33-6-1) już w trzeciej rundzie, odnosząc dwudzieste piąte zwycięstwo w zawodowej karierze. “Bronco” powalił wcześniej Kolumbijczyka dwukrotnie na matę ringu w trzeciej rundzie, po czym sędzia ringowy słusznie przerwał pojedynek.
Pierwotnie, Lara miał zmierzyć się parę tygodni temu z mistrzem WBA “Regular” dywizji piórkowej, Leigh Woodem (26-2-0), jednakże Anglik wycofał się z pojedynku, tłumacząc swoją decyzję kontuzją ręki. Promujący Larę, Eddie Hearn, zorganizował mimo to pięściarzowi walkę w jego rodzinnym Meksyku. Co powiedział po walce Mauricio Lara?
– Chcę Leigh Wooda i Josha Warringtona. Z tym drugim to sprawa osobista, a Leigh Wood nie ma prawa nazywać siebie mistrzem. Chcę Warringtona. To sprawa osobista i chcę całkowicie wykluczyć go ze sportu i zakończyć jego sportową karierę. – powiedział Lara.
O Mauricio Larze, bokserski świat usłyszał w lutym ubiegłego roku, kiedy to Meksykanin przyjechał “na ścięcie głowy” do Anglii na walkę z Joshen Warringtonem (31-1-1), którego bardzo ciężko znokautował w dziewiątej rundzie, posyłając go wcześniej na deski w czwartej odsłonie, a swoim zwycięstwem sprawił olbrzymią sensację. Przed rewanżem, Warrington odgrażał się Meksykaninowi w prymitywny sposób, bezpodstawnie obrażając zarówno jego, jak i nawet jego ojca. Druga walka obu pięściarzy, zakończyła się po dwóch rundach, bowiem doszło wówczas do rozcięcia łuku brwiowego u Lary, co uderzeniem głową spowodował Warrington, a pojedynek zakończył się technicznym remisem.
Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org, Twitter: Mike94Steek