Podczas piątkowej gali w Kielcach (woj. świętokrzyskie) Michał Cieślak (22-2-0) powrócił między liny po czteromiesięcznej przerwie i zdemolował byłego pretendenta do tytułu mistrza świata kategorii półciężkiej (light heavyweight) Enrico Koellinga (28-5-0). W zakontraktowanym na dziesięć rund pojedynku dywizji junior ciężkiej (cruiserweight) Cieślak już pod koniec drugiej minuty pierwszej rundy potężnym prawym posłał niemieckiego pięściarza na deski, po czym liczący go sędzia ringowy Grzegorz Molenda podjął najlepszą możliwą decyzję, przerywając walkę. Cieślak trafił Koellinga w okolice skroni, po czym Niemiec nie mógł utrzymać równowagi, w efekcie czego nie był zdolny do kontynuowania pojedynku.
Dla Cieślaka był to powrót po lutowej porażce o tytuł mistrza świata federacji WBO z Lawrence’m Okolie (18-0-0). Polski pięściarz przegrał wówczas jednogłośną decyzją sędziów na gali w Londynie (Anglia) w swojej drugiej walce o światowy czempionat. Dla Koellinga, walka z Cieślakiem była trzecią w kategorii junior ciężkiej. Wcześniej 32-latek z Berlina (Niemcy) dwukrotnie wygrywał w rodzinnym kraju z Slavisą Simeunovicem (39-58-0), oraz w listopadzie ubiegłego roku ze swoim rodakiem, Leonem Harthem (20-5-0), wygrywając decyzją większości.
W co-main evencie zobaczyliśmy pojedynek Laury Grzyb (7-0-0), która na dystansie ośmiu rund pewnie pokonała Martine Vallieres Bisson (5-1-0) w limicie kategorii piórkowej (featherweight). Z bardzo dobrej strony pokazał się również polski prospekt Piotr Łącz (4-0-0). 24-latek startujący w kategorii ciężkiej (heavyweight) znokautował już w drugiej rundzie Morgana Dessauxa (6-11-0), odnotowując czwarte zwycięstwo w zawodowej karierze, oraz czwarte przed czasem.
Autor: Michal Adamczyk