Aktualny mistrz świata organizacji IBF, kategorii super lekkiej (super lightweight), Richardson Hitchins (20-0-0) nie jest już zawodnikiem grupy Matchroom Boxing, należącej do Eddie’go Hearna. Wraz z końcem kontraktu, Amerykanin nie zdecydował się na przedłużenie umowy ze swoim dotychczasowym promotorem, stając się wolnym agentem. Skąd taka decyzja?
– Uwielbiam Eddiego Hearna. Moje stosunki z Matchroom były świetne. Byli wobec mnie uczciwi, a jedyne, o co ich poprosiłem, to możliwość udowodnienia, że jestem jednym z najlepszych na świecie. Dali mi to. Mogę im tylko dziękować za to do końca życia. To biznes. Muszę robić to, co dla mnie najlepsze. Oczywiście, uwielbiam relacje z Eddiem Hearnem. Bardzo chciałbym z nim pracować w przyszłości. Zawsze był wobec mnie uczciwy, ale jest tak jak jest. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość, jeśli chodzi o współpracę z Eddie’m, no i o to, czy ja i Turki Alalshikh coś razem zdziałamy. – powiedział Hitchins dla Boxing King Media.
Plan Hitchinsa wydaje się zatem jasny. Pięściarz doszedł do porozumienia z największym obecnie inwestorem w boksie zawodowym, Turkim Alalshikhem, licząc na potężne wypłaty. Hitchins, będąc zawodnikiem Matchroom Boxing, sięgnął w grudniu ubiegłego roku po raz pierwszy w karierze po tytuł mistrza świata, pokonując po niezwykle zaciętej konfrontacji ówczesnego czempiona, Liama Paro (26-1-0). W swojej pierwszej obronie, Amerykanin znokautował w ósmej rundzie byłego zunifikowanego mistrza świata dywizji lekkiej (lightweight), George’a Kambososa (22-4-0), co miało miejsce półtora miesiąca temu na gali w Madison Square Garden w Nowym Jorku (New York, Stany Zjednoczone).
Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org