W czwartkowe popołudnie czasu amerykańskiego na jaw wyszła informacja, iż były mistrz świata kategorii lekkiej (lightweight) Teofimo Lopez (16-1-0) powróci do ringu w połowie sierpnia, a jego rywalem ma być Pedro Campa (31-1-1). O ewentualnej potyczce obu zawodników poinformował nawet dla naszego portalu menadżer Lopeza, David McWater, choć zaznaczył, że na ten moment strony jeszcze nie porozumiały się w kwestii szczegółów.

– Ja chciałem Jose Ramireza i całą czołówkę kategorii super lekkiej! Nadal dyskutujemy na temat potencjalnego przeciwnika. Ci zawodnicy w ogóle nie chcą mieć ze mną nic wspólnego! I Josh Taylor – ta zwykła suka! Ten gość jest chroniony tak jakby był w WITSEC (Federalny Zakład Ochorny Świadków w Stanach Zjednoczonych, przyp.red). Do jasnej cholery! urodziłem się w złej erze. – napisał kilka godzin temu na Twitterze Lopez.

Urodzony w Brooklynie (New York, Stany Zjednoczone) pięściarz w listopadzie ubiegłego roku stracił trzy tytuły (WBO, WBA, IBF) mistrza świata dywizji lekkiej na rzecz obowiązkowego pretendenta z ramienia IBF – George’a Kambososa (20-0-0), który już w najbliższą sobotę (niedziela rano czasu polskiego) w rodzinnej Australii stoczy walkę z mistrzem świata federacji WBC Devinem Haney’em (27-0-0) o niekwestionowane panowanie w dywizji do 135 funtów. Lopez już kilka miesięcy temu zapowiadał przejście wagę wyżej do kategorii super lekkiej (super lightweight), a jego walka z Campą byłaby dla niego debiutem w tejże dywizji. Do wcześniejszych zamieszczonych słów Lopeza na Twitterze chwilę później odniósł się menadżer byłego mistrza świata Jose Ramireza (27-1-0), Rick Mirigan.

Jesteś skur**syńskim kłamcą! Wyślij ten kontrakt teraz, a my go podpiszemy. On [Ramirez, przyp.red] będzie walczył z tobą za darmo! Nie jestem dobrym gościem do blefowania. Twój menadżer jest moim kolegą, więc jeśli zadzwoni do mnie i powie mi, że tego chcesz, wtedy przejdę boso prosto z Kalifornii do Las Vegas i podpiszemy! – odpowiedział Lopezowi Mirigian.

Lopez po przegranej z Kambososem zakomunikował, że wagowo idzie w górę, a jego celem jest walka o niekwestionowane mistrzostwo świata z Joshem Taylorem (19-0-0) – niepokonanym Szkotem, który jeszcze do niedawna znajdował się w posiadaniu wszystkich czterech pasów dywizji super lekkiej (WBA pozbawiło Taylora tytułu dwa i pół tygodnia temu, po tym, gdy pięściarz odmówił walki z Alberto Puello (20-0-0) w obowiązkowej obronie ). Oczekiwania Lopeza są bez jakiegokolwiek pokrycia i nie ma wątpliwości co do tego, iż na taki pojedynek on w tym momencie nie zasługuje.

Autor: Michal Adamczyk