18 grudnia na gali w Manchesterze (Anglia), Joseph Parker (29-2-0) zmierzy się w bezpośrednim rewanżu z Dereckiem Chisorą (32-11-0) w zakontraktowanym na dwanaście rund pojedynku wagi ciężkiej (heavyweight). Obaj pięściarze pierwszą walkę stoczyli w maju bieżącego roku, a niejednogłośną decyzją sędziów wygrał wówczas Parker, choć wielu ekspertów oraz kibiców widziało w tej walce Chisorę jako zwycięzcę.
– Jestem podekscytowany, bo to pierwszy rewanż w mojej karierze. Jestem podekscytowany też tym jakie postępy zrobiłem podczas obozu i rzeczami, nad którymi pracowałem wraz z trenerem. Ostatnio nie mieliśmy tak długiego obozu, ale tym razem jest on dłuższy, więc nie ma wymówek. Oglądałem tę walkę ponownie i uważam, że wygrałem, więc nie rozumiem dlaczego on myślał, że wygrał. Dlatego więc tutaj jesteśmy. – mówił Parker podczas konferencji prasowej.
Były mistrz świata królewskiej dywizji nie uważa więc, że był słabszy od Chisory, choć wielu ekspertów oraz kibiców twierdzi, że właśnie tak było, a Chisora został po prostu oszukany przez sędziów. Nowozelandczyk wierzy, że już wkrótce dostanie on kolejną szansę walki o mistrzowski tytuł, po tym jak pod koniec roku pokona Chisorę.
– Chcę być dwukrotnym mistrzem świata. Jestem w tej chwili na dobrych pozycjach w rankingach, ale sytuacja z covidem wszystko komplikuje, więc dziękuję wszystkim za to, że mogli zorganizować tę galę i Chisorze, za to, że zgodził się na rewanż. – powiedział Parker.