Już za półtora tygodnia, dokładnie 30 października, Otto Wallin (22-1-0) podejmie Dilliana Whyte’a (29-2-0) na jego własnym terenie w w Londynie (Anglia) w zakontraktowanym na dwanaście rund pojedynku wagi ciężkiej (heavyweight). W stawce znajdzie się tymczasowy tytuł federacji WBC, należący do Whyte’a. Zwycięzca tego pojedynku niewątpliwie zyska bardzo wiele. Jeśli Wallin zdoła pokonać Anglika, jego pozycja w królewskiej dywizji będzie niezwykle uprzywilejowana, jednakże Whyte zrobi wszystko, aby pokonać ambitnego Szweda, a następnie sięgnąć po walkę o tytuł mistrza świata WBC, do czego ma dojść, jeśli 33-latek wygra z Wallinem.
Promotor Szweda, Dmitry Salita, po zwycięstwie swojego zawodnika nad Whyte’m, chciałby zobaczyć Wallina w walce rewanżowej z mistrzem świata, Tysonem Fury’m (30-0-1). Przypomnijmy, że obaj pięściarze spotkali się ze sobą we wrześniu 2019 roku, gdzie kompletnie anonimowy Wallin napsuł bardzo dużo krwi “Gypsy Kingowi”, który nie przegrał wtedy o mały włos przez techniczny nokaut. Wszystko spowodowane było koszmarnym rozcięciem u Fury’ego, który ledwo wytrzymał do zakończenia pojedynku, ostatecznie wygrywając na punkty.
– Spośród wszystkich wielkich zawodników, których pokonał Fury, ma jednego zawodnika, który sprawił mu najwięcej problemów. Wywołał najwięcej kontrowersji jeśli chodzi o rozcięcie, zadał więcej ciosów niż Wladimir Klitschko czy Deontay Wiler w ich pierwszych walkach – chodzi o Otto Wallina. Miał on dwa imponujące zwycięstwa od tego czasu, a zwycięstwo na Whyte’m uczyniłoby go najbardziej odpowiednim przeciwnikiem dla Fury’ego i moim zdaniem drugim najlepszym zawodnikiem wagi ciężkiej na świecie, jeśli chodzi o zasłużenie sobie na taką walkę. Otto wciąż jest coraz lepszy. Walka z Whyte”m to wielki test i ogromna szansa na rewanż z mistrzem świata wagi ciężkiej, federacji WBC. – powiedział dla Sky Sports, Dmitry Salita.
Pojedynek pomiędzy Whyte’m, a Wallinem cieszy się sporym zainteresowaniem. Na gali nie zabraknie także polskich akcentów. Między linami zobaczymy między innymi znanego z występach na polskich ringach Marka Matyję (20-2-2), który skrzyżuje rękawice z Craigiem Richardsem (16-2-1). Anglik niespełna pół roku temu walczył z Dmitry’em Bivolem (18-0-0) o tytuł mistrza świata WBA, kategorii półciężkiej (light heavyweight), przegrywając jednogłośną decyzją sędziów. Dla Wrocławianina będzie to pierwsza walka zawodowa poza granicami Polski.