Już za dwa tygodnie (13 listopada) na gali w Anaheim (California, Stany Zjednoczone), doświadczony Gabriel Rosado (26-13-1) zmierzy się o pas WBO Inter-Continental kategorii średniej (middleweight) z byłym mistrzem świata dywizji super półśredniej (super welterweight), Jaime Munguią (37-0-0). Rosado trenuje pod okiem Freddie’go Roacha i liczy na to, że wygrana nad Meksykaninem po raz kolejny otworzy mu drogę do walki o mistrzostwo świata.
– Ta walka oznacza dla mnie wszystko i to powód dla którego jestem z Freddie’m. Miało to na celu wynieść mnie na wyższy poziom. Zawsze miałem umiejętności, ale wiedziałem, że aby osiągnąć ten światowy poziom, muszę mieć trenera, który wie czego mi potrzeba i pomoże mi się tam dostać. Przebywanie z Freddie’m to wydobywanie ze mnie tego co najlepsze. – mówi Rosado.
Bilans Amerykanina latynoskiego pochodzenia nie zwala z nóg, jednakże wielkokrotnie udowadniał on, że trzeba się z nim liczyć. Ostatnim pięściarzem, który przekonał się o tym na własnej skórze był faworyzowany wówczas Bektemir Melikuziev (7-1-0), który przegrał z Rosado przez ciężki nokaut w czerwcu bieżącego roku. Pięściarz z Pensylwanii z pozytywnym nastawieniem patrzy na walkę z Munguią. K
– Definiuję to jako walkę historyczną, o dziedzictwo. Ta walka zapisze się w księgach historii z udziałem dwóch latynosów, meksykańskiego wojownika i portorykańskiego. Czuję się jakbym miał 25 lat, jestem zdrowy. W tej walce to on jest młodszy i rozumiem co znaczy być młodszym zawodnikiem. Muszę wykorzystać swoje doświadczenie i umiejętności, aby zapłacił za swoje błędy. – powiedział Rosado.