W sobotę 9 kwietnia na gali w San Antonio (Texas, Stany Zjednoczone) Ryan Garcia (22-0-0) powrócił między liny po ponad piętnastomiesięcznej przerwie pewnie pokonując na punkty Emmanuela Tagoe (32-2-0) w zakontraktowanym na dwanaście rund pojedynku kategorii lekkiej (lightweight). 23-latek z Los Angeles (California, Stany Zjednoczone) po walce oświadczył, iż z szacunku do swoich fanów nie będzie wywoływał już więcej żadnego innego pięściarza, mając na uwadze to, że w ubiegłym roku oprócz dyskusji w mediach, Garcia nie pokazał w ringu dosłownie nic, gdyż nawet do niego nie wyszedł.

Tymczasem Ryan Garcia w swojej deklaracji nie potrafił wytrwać nawet tygodnia. W piątkowe popołudnie za pośrednictwem mediów społecznościowych wyzwał na pojedynek Isaaca Cruza (22-2-1), który już za kilkadziesiąt godzin podczas gali w Arlington (Texas, Stany Zjednoczone) skrzyżuje rękawice z byłym mistrzem świata Yuriorkisem Gamboa (30-4-0) w eliminatorze (prawdopodobnie NIE jest to ostateczny eliminator) do tytułu mistrza świata.

Cruz, zróbmy to! Wszyscy mają już jakieś walki. Jeśli wygrasz z Gamboą, to mówię: zrobimy to w następnej kolejności! – przekazał Garcia.

Konflikt interesów może jednak spowodować, że do takiego pojedynku może nie dojść, bowiem Garcia promowany jest przez grupę Golden Boy Promotions, która swoje gale pokazuje na DAZN. Isaac Cruz związany jest zaś z Premier Boxing Champions, której gale transmitowane są na Showtime, bądź FOX. Z praktycznego punktu widzenia nie jest powiedziane, że do takiej konfrontacji nie może dojść, jednakże ciężko spodziewać się, iż taka walka faktycznie się wydarzy. Tym bardziej, że Cruz liczy na to, że po sobotniej wygranej z Gamboą dostanie szansę walki o mistrzostwo świata, wobec czego byłby średnio zainteresowany konfrontacją z Garcią.

Nawet jeśli Cruz wygra za kilkadziesiąt godzin z 40-letnim Kubańczykiem, będzie musiał liczyć się z tym, że na swoją szansę poczeka nieco dłużej, bowiem piątego czerwca w Melbourne (Victoria, Australia) obecny mistrz świata WBO, WBA, oraz IBF kategorii lekkiej George Kambosos (20-0-0) zmierzy się z czempionem WBC, Devinem Haney’em (27-0-0) o wszystkie mistrzowskie pasy dywizji do 135 funtów, a w przypadku zwycięstwa tego drugiego, pomiędzy dwoma pięściarzami odbędzie się zapisany w kontrakcie rewanż.

Co warto zaznaczyć, Garcia twierdzi, iż wszyscy czołowi pięściarze kategorii lekkiej mają zaplanowane już swoje pojedynki, choć mija się to z prawdą. W ubiegłym roku, a dokładnie pod koniec listopada “King Ryan” miał zmierzyć się z byłym mistrzem świata dwóch kategorii wagowych Josephem Diazem (32-1-0), aby wycofać się z walki na niespełna półtora miesiąca przed terminem, zgłaszając kontuzję ręki. Wcześniej Garcia wycofał się z lipcowej walki z byłym czempionem kategorii super piórkowej (super featherweight) Javierem Fortuną (37-3-1), z którym zmierzył się wówczas właśnie Diaz, pokonując pięściarza z Dominikany jednogłośną decyzją sędziów, co było również jego debiutem w dywizji lekkiej.

W tym momencie zarówno Ryan Garcia, jak i Joseph Diaz, którego mimo ostatniej porażki z Devinem Haney’em niewątpliwie można zaliczyć do światowej czołówki, nie mają zaplanowanych kolejnych pojedynków. Za ich ewentualną walką bezsprzecznie przemawia fakt, iż obaj są promowani przez Golden Boy Promotions, wobec czego ich ewentualny pojedynek, który przecież miał dojść już do skutku, byłby jedynie formalnością.

Autor: Michal Adamczyk