Były tymczasowy mistrz WBC kartegorii lekkiej (lightweight) oraz uważany za jednego z najbardziej utalentowanych pięściarzy świata, Ryan Garcia (21-0-0) powróci między liny już w sobotę za tydzień, gdzie w walce wieczoru na gali w San Antonio (Texas, Stany Zjednoczone) zmierzy się w zaplanowanym na dwanaście rund pojedynku z Emmanuelem Tagoe (32-1-0). Dla Garcii będzie to powrót między liny po piętnastomiesięcznej przerwie, podczas której zmagał się z problemami zarówno fizycznymi, jak i tymi natury mentalnej. 23-latek zapewnia, że wszystko wróciło już do normy, a on uporał się zarówno ze swoimi wszystkimi demonami, jak i urazami – na przykład ręki, która była kilka miesięcy temu operowana.
- Musiałem zrobić krok w tył. Mój niepokój cały czas narastał, ale już sobie z tym poradziłem i wszystko jest w porządku. Jestem głodny – zawsze byłem głodny tego, aby być najlepszy. Jestem dużo bardziej konkurencyjny, niż ludzie myślą i lubię stawiać sobie poprzeczkę. Zrobiłem sobie przerwę z moich osobistych powodów, bo właśnie poza ringiem były problemy. To dobrze na mnie wpłynęło, bo dojrzałem. W pewnym sensie uczysz się tego co w swoim życiu musisz zminimalizować zewnętrznie, aby nie miało to na ciebie wpływu w ringu. – mówi Garcia.
Amerykanin miał w połowie zeszłego roku zmierzyć się w eliminatorze do tytułu mistrza świata federacji WBC z Javierem Fortuną (37-3-1), jednakże wycofał się na parę tygodni przed pojedynkiem, a informację tę na światło dzienne pierwszy przekazał promotor Fortuny, Sampson Lewkowicz. Walkę niemalże z marszu przyjął wówczas Joseph Diaz (32-2-1), dla którego był to równiez debiut w dywizji lekkiej. Diaz w pięknym stylu “wyboksował” wówczas Dominikanina na dystansie dwunastu rund i był bliski kolejnej walki, jaką miała być własnie ta z Garcią. Z niej “King Ryan” również się wycofał, a swoją decyzję tłumaczył wspomnianą wcześniej kontuzją ręki, która jak twierdzi jest już w stu procentach zdrowa.
- Nie mogłem się na niczym skoncentrować i miałem ataki paniki. Czasami nie miałem nawet ochoty już żyć. To było naprawdę ciemne miejsce, z którego musiałem się wycofać. Dojrzałem jako mężczyzna i człowiek. – zapewnia Garcia.
9 kwietnia amerykański pięściarz zmierzy się w walce wieczoru na gali DAZN z Emmanuelem Tagoe, który ze trzydziestu trzech dotychczasowych walk przegrał zaledwie jedną, a miało to miejsce…w jego debiucie, w 2004 roku podczas gali w rodzinnej Ghanie. Organizatorem sobotniego wydarzenia będzie grupa Golden Boy Promotions należącą do byłego wybitnego pięściarza, Oscara De La Hoya.
Autor: Michal Adamczyk
źródło wypowiedzi: boxingscene