Już 16 kwietnia na gali w Arlington (Texas, Stany Zjednoczone) odbędzie się niewątpliwie jedna z najlepszych walk tego roku, w której główne role zagrają aktualny mistrz świata federacji WBC oraz IBF kategorii półśredniej (welterweight), Errol Spence Jr (27-0-0) oraz czempion WBA, Yordenis Ugas (27-4-0). Zwycięzca zabierze trzy z czterech mistrzowskich pasów, a całe wydarzenie zapowiada się niezwykle ciekawie i pasjonująco. Faworytem pojedynku jest niewątpliwie niepokonany na zawodowych ringach Spence Jr, który choć docenia klasę swojego najbliższego przeciwnika, wierzy również w swoje ponadprzeciętne umiejętności.

Po prostu muszę dalej wygrywać. Ludzie cały czas będą mieli wątpliwości, a mnie dodaje to więcej motywacji niż cokolwiek innego. Ugas to twardy pięściarz. Widzieliście jak walczył z Shawem Porterem. Machał do niego, aby ten na niego poszedł, był w gazie. Jeśli dostanę więc tego samego Ugasa, który chce walczyć, może się to skończyć szybkim nokautem. Jeśli więc mogę się pokonać, właśnie to zrobię. Czuję, że on już spełnił swój amerykański sen i nie jest tak głodny jak był wcześniej, choć przekonamy się. – mówi Spence będący gościem podcastu Porter Way.

Pięściarz z Teksasu, dla którego będzie to druga z rzędu walka na domowym stadionie AT&T w rodzinnym Arlington twierdzi, że Ugas, który pokonał w sierpniu zeszłego roku legendarnego Manny’ego Pacquiao (62-8-2) swoje zwycięstwo zawdzięcza głównie słabej dyspozycji Filipińczyka, który po tym pojedynku zdecydował się zakończyć swoją wybitną sportową karierę.

To był prawdopodobnie najgorszy Pacquiao jakiego widziałem. Widzieliśmy tyle razy, jak Pacquiao wrzuca po pięć, sześć, siedem kombinacji, nie męczy się, a jest efektowny. Po prostu potężny puncher, który potrafi wskoczyć i wyskoczyć. Nie zrobił kompletnie nic z tych rzeczy w walce z Ugasem. Można powiedzieć, że był cieniem samego siebie. – dodał.

Pierwotnie to właśnie Errol Spence Jr miał zmierzyć się w sierpniu ubiegłego roku z legendarnym Filipińczykiem, jednakże poważna kontuzja oka, która wymagała natychmiastowej operacji zmusiła Amerykanina do wycofania się z pojedynku na parę tygodni przed jego terminem. Ofertę na walkę z Pacquiao przyjął wówczas Ugas, który przystępował do pojedynku jako mistrz świata federacji WBA. Sytuacja była wówczas nieco skomplikowana. W skrócie: W lipcu ubiegłego roku, popularny “Pacman” wygrał na gali w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone) z ówczesnym czempionem Keithem Thurmanem (30-1-0) przyczyniając się do jego pierwszej, oraz jedynej póki co na zawodowstwie porażki, jednocześnie zdobywając tytuł mistrza świata WBA.

Następnie federacja odebrała Filipińczykowi pas końcem stycznia ubiegłego roku twierdząc, iż pięściarz nie broni wywalczonego wcześniej trofeum zbyt długi czas, a Yordenisa Ugasa, który piastował wówczas drugorzędny pas WBA “Regular”, postanowiła mianować pełnoprawnym mistrzem świata, z czym nie mógł zgodzić się “Pacman”. Filipiński weteran podał wówczas do publicznej wiadomości, iż federacja WBA w ogóle nie kontaktowała się z nim w sprawie obowiązkowej obrony, a mimo to bez słowa odebrała mu tytuł.

Autor: Michal Adamczyk