Na początku roku 2026 świat boksu znów zwróci swoje oczy na legendarną halę Madison Square Garden (Nowy Jork, Stany Zjednoczone). Tam, 31 stycznia, Shakur Stevenson (24-0-0) zmierzy się z Teófimo Lopezem (22-1-0) w walce, która ma potencjał zdefiniować jego miejsce w historii boksu. To starcie super lekkich (super lightweight) ma utkwić w pamięci fanów jako jeden z najważniejszych testów dla młodego mistrza techniki. W stawce znajdzie się tytuł mistrza świata organizacji WBO, należący do Lopeza. 

Stevenson, uważany powszechnie za jednego z najbardziej uzdolnionych technicznie pięściarzy swojej generacji, jak twierdzi, sam “zorganizował” ten pojedynek i nie robi tego bez powodu. W rozmowie sprzed kilku dni stwierdził jasno.

Tak naprawdę to ja ustawiłem tę walkę i zrobiłem to dlatego, że chcę się sprawdzić. Wiem, że Teo jest fenomenalnym wojownikiem, wiem, że jest na wyjątkowo wysokim poziomie. Wiem, że mogę go pokonać, ale wiem też, że to powinien być trudny test, więc jestem gotowy. – mówi Stevenson. 

To wypowiedź, która oddaje sedno jego podejścia: Stevenson nie szuka łatwych zwycięstw, chce potwierdzić swoją klasę poprzez konfrontację z jednym z najbardziej utytułowanych rywali, jakich można dziś odnaleźć w boksie. López, ma na koncie zunifikowane tytuły w wadze lekkiej (lightweight) i doświadczenie, które zdaniem wielu czynią go realnym zagrożeniem, i to dlatego Stevenson “wybrał” właśnie jego. Gdy zapytano go o inne opcje, choćby walkę z Lamontem Roachem (25-1-3) odpowiedział bez wahania, że Lopez ma większe nazwisko i większe osiągnięcia. 

Po prostu ma więcej osiągnięć na swoim koncie, więc wiem, że to będzie lepsze nazwisko w moim bokserskim życiorysie. – powiedział  Stevenson.  

Autor: Michał Adamczyk – redaktor naczelny

Kontakt: boxingzone2020@gmail.com