W piątkowy wieczór, cały bokserski świat obiegła informacja o tragicznej śmierci Samuela Teaha (19-5-1). Amerykański pięściarz został zastrzelony w FIladelfii (Pennsylvania, Stany Zjednoczone) podczas długiego weekendu w Stanach Zjednoczonych, z okazji Święta Dziękczynienia (Thanksgiving). Póki co nie wiadomo dlaczego doszło do strzelaniny, a sprawę bada lokalna policja. Teah miał 36 lat.

Urodzony w Liberii, Teah, przeżył w 2008 roku ogromną rodzinną tragedię. W wyniku pożaru, stracił wówczas większość rodziny, która spłonęła razem z domem w Fildalefii. Wśród ofiar znalazła się jego matka, siostry, starszy brat, oraz zaledwie 18-miesięczny siostrzeniec. W sumie, w wyniku pożaru zginęło siedem osób. Teah swoją zawodową przygodę z boksem rozpoczął w 2013, tocząc łącznie dwadzieścia pięć walk, z których wygral dziewiętnaście, zaś pięciokrotnie musiał uznawać wyższość swoich rywali. Jedyny remis, Teah odnotował w 2016 roku, w walce z Demondem Brockem (13-4-1).

Jednym z najcenniejszych zwycięstw Teaha, była wygrana nad obecnym mistrzem świata organizacji WBC, dywizji super piókowej (super featherweight), O’Shaquie Fosterem (21-2-0), który według wielu uznawany jest dziś za najlepszego pięściarza na świecie w tej kategorii wagowej. W przeszłości, Teah rywalizował z takimi zawodnikami jak Montana Love (18-1-1), czy niewiele 2.5 roku temu z Brandunem Lee’m (28-0-0). Pięściarz z Filadelfii, swoją ostatnią walkę stoczył pod koniec maja bieżącego roku, przegrywając z Andrew Rodgersem (8-11-2) przez techniczny nokaut w ostatniej, ósmej rundzie. Niech mu ziemia lekką będzie.

Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org