Już za kilkadziesiąt godzin, w sobotni wieczór na gali w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone), Yordenis Ugas (26-4-0) zmierzy się z Manny’m Pacquiao (62-7-2) w swojej pierwszej obronie tytułu mistrza świata federacji WBA, kategorii półśredniej (welterweight). Co ciekawe, Ugas nie wywalczył tego pasa bezpośrednio w ringu, choć posiadając status czempiona “Regular”, WBA uczyniła go w styczniu pełnoprawnym mistrzem świata kosztem…Manny’ego Pacquiao!
Filipińczyk w lipcu 2019 roku pokonał jednogłośną decyzją sędziów Keitha Thurmana (29-1-0) odbierając mu tym samym tytuł mistrza świata. Federacja WBA ogłosiła w styczniu, że Pacquiao stracił wywalczony tytuł ze względu na brak obron, choć nikt w tej sprawie w ogóle nie kontaktował się z “Pacmanem”, który nie krył swojego oburzenia zaistniałą sytuacją. Ugas został więc w styczniu pełnoprawnym mistrzem świata. Pacquiao pierwotnie miał walczyć z Errolem Spence’m Jr (27-0-0) o pasy WBC oraz IBF, jednakże Amerykanin był zmuszony wycofać się ze względu na kontuzję oka.
– Tak się stało…zostałem wyniesiony na mistrza w styczniu, a ten kto wygra 21 sierpnia, będzie prawdziwym mistrzem i nie ma co do tego wątpliwości. – mówił na wirtualnej konferencji Ugas.
– Jestem bardzo podescytowany tą walką. Nie obchodzi mnie czy Ugas jest mistrzem, czy ja nim jestem. Najpierw niech ta walka się zakończy, a wtedy dowiemy się kto jest mistrzem. – powiedział Manny Pacquiao.