Sobotnia noc była niezwykle intensywna dla kibiców szermierki na pięści. Jedną z trzech większych gal tego wieczoru było wydarzenie w Frisco (Texas, Stany Zjednoczone), gdzie Vergil Ortiz Jr (18-0-0) wygrał w walce wieczoru z byłym pretendentem do tytułu mistrza świata, Egidijusem Kavaliauskasem (22-2-1) w ósmej rundzie i obronił pas WBO International. Walka odbyła się w limicie kategorii półśredniej (welterweight) i dostarczyła kibicom wielu emocji. Kavaliauskas zaczął bardzo agresywnie, wywierając presję na Ortizie, mocno raniąc go w drugiej rundzie, choć w trzeciej odsłonie to Amerykanin pochodzący z Dallas ruszył na Litwina, posyłając go na deski.
– Czuję się dobrze. Walka cały czas się rozkręcała i musiałem po prostu się do dostosować. Po drugiej rundzie musiałem znaleźć sposób, aby go zmęczyć. Zacząłem częściej atakować “jabem” i walczyłem bardziej inteligentnie. Po trzeciej rundzie poczułem się już pewniej, bo wiedziałem, że mogę kontrolować walkę. Kavaliauskas jest twardym gościem, bardzo silnym zawodnikiem i mam do niego szacunek za to, że stawił się między linami. – powiedział zaraz po walce Vergil Ortiz Jr.
23-letni Amerykanin bez wątpienia jest jedną ze wschodzących gwiazd światowego boksu, który swoją postawą w ringu oraz poza nim, już zaskarbił sobie sympatię wielu kibiców na całym świecie, a największe pojedynki dopiero przed nim. W walce z Kavaliauskasem udowodnił on, że należy do najściślejszej czołówki niezwykle mocno obsadzonej dywizji do 147 funtów i jest gotowy na największe pojedynki.