W ostatnich dniach w polskim środowisku bokserskim pojawił się tekst, który, w mojej opinii jako osoby związanej z boksem i znającej Damiana Knybę prywatnie, nie powinien nigdy ukazać się w takiej formie. Mowa o materiale opublikowanym na portalu bokserorg zawierającym personalne, jednostronne i niezweryfikowane oskarżenia wobec zawodnika przez redaktora Łukasza Furmana, które wprowadzają w błąd opinię publiczną i uderzają w człowieka, który na takie traktowanie nie zasłużył.
Znam Damiana bardzo dobrze i wiem, że jest to jeden z najbardziej spokojnych, stonowanych i cierpliwych ludzi, jakich kiedykolwiek poznałem, a znamy się już kilka naprawdę dobrych lat. Facet jest niezwykle skromny, poukładany i absolutnie pozbawiony potrzeby budowania własnego ego kosztem innych. W życiu nie spotkałem drugiej osoby o tak wysokiej etyce pracy, a mam 31 lat i widziałem już naprawdę wiele różnych charakterów w boksie zawodowym. Damian nie szuka konfliktów, nie daje się sprowokować, nie reaguje impulsywnie, a w momentach stresu potrafi zachować pełen spokój. Nawet na co dzień praktycznie nie używa wulgaryzmów, dlatego od początku było dla mnie niewiarygodne, że miałby rzucać jakimikolwiek wyzwiskami w kierunku dziennikarza.
Szczególnie rażące jest to, że w artykule opublikowanym na bokserorg pojawił się rzekomy “cytat”, który, jak twierdzi autor, miał paść w rozmowie telefonicznej. Przypisanie Damianowi słów: “Jesteś dwulicową *****” jest czymś tak absurdalnym i sprzecznym z jego charakterem, że trudno traktować to inaczej niż jako próbę budowania narracji opartej wyłącznie na emocjach i własnej interpretacji autora. Publikowanie takiego “cytatu” bez nagrania, dowodu czy choćby obecności świadka jest działaniem, które nie mieści się w standardach rzetelnego dziennikarstwa i to niezależnie od dyscypliny.
Dodatkowo w tekście pojawiły się sugestie dotyczące przebiegu kolejnych rund walki z Agitem Kabayelem o tymczasowy tytuł mistrza świata WBC wagi ciężkiej, przedstawione z absolutną pewnością siebie, jakby autor dysponował możliwością przewidywania przyszłości. Tymczasem fakty są takie, że przerwanie tej walki wzbudziło kontrowersje nie tylko w Polsce. Legendarny amerykański dziennikarz bokserski Dan Rafael publicznie stwierdził, że przerwanie było niesłuszne. W podobnym tonie wypowiedział się ceniony ekspert Al Bernstein, wiele lat związany z Showtime. Mówimy więc o ludziach, którzy od kilkudziesięciu lat zajmują się boksem na najwyższym światowym poziomie. Ale nawet to nie jest sednem sprawy. Damian nigdy nie stwierdził, że wszyscy muszą uznać przerwanie za błędne. Ma pełną świadomość, że można mieć różne opinie. To, co budzi jego sprzeciw, to narzucanie narracji o tym, co na pewno by się wydarzyło: przewidywanie ciężkiego nokautu w czwartej rundzie oraz sugerowanie, że teraz mógłby cytując “lecieć na bajerce”, jakoby szukając wymówek. Damian nie szuka wymówek. Nigdy też nie zrzucał na nikogo winy. Skupił się na walce, zaakceptował wynik i zachował pełną klasę, tak samo po zwycięstwach, jak i po porażce. Polski boks nie potrzebuje wróżbitów roztaczających alternatywne rzeczywistości z absolutną pewnością siebie. Potrzebuje ludzi, którzy opierają się na faktach, a nie na emocjonalnych wizjach tego, co hipotetycznie mogłoby nastąpić.
Tym bardziej trudno zrozumieć, że mówimy o dziennikarzu, który przed walką z Kabayelem pojawiał się w Dzierżoniowie, oglądał treningi, nagrywał materiały i był witany z pełnym szacunkiem zarówno przez Damiana, jak i jego otoczenie. Tymczasem sposób, w jaki później publicznie opisał zawodnika, budzi bardzo delikatnie mówiąc niesmak. Jeśli ktoś otrzymuje dostęp do sali, przygotowań i ludzi, to ma również moralny obowiązek relacjonowania wydarzeń w sposób odpowiedzialny.
Artykuł opublikowany na bokserorg nie miał nic wspólnego z rzetelną analizą czy komentarzem sportowym. Był to w mojej ocenie publiczny, emocjonalny atak oparty na prywatnych żalach autora, a nie na faktach. Znaleźć tam można sugestie, insynuacje i opis wydarzeń przedstawiony w sposób tak jednostronny, że trudno traktować go jako obiektywny. W profesjonalnym dziennikarstwie takie działania nie powinny mieć miejsca, bo uderzają w wiarygodność zarówno medium, jak i całego środowiska.
Nie piszę tego wyłącznie w kontekście obecnej sytuacji. Z portalem bokserorg miałem bardzo podobne doświadczenia kilka lat temu, kiedy redakcja w sposób zupełnie nieuzasadniony publicznie mnie wyśmiewała, mimo że jakość ich materiałów video była już wówczas wyraźnie słabsza od mojej, choć to już zostawiam każdemu do indywidualnej interpretacji. Wystarczy wejść na kanał YT zarówno bokser org jak i BoxingZone Org i samemu porównać. Już w tamtym czasie, cztery lata temu przeprowadzałem wywiady video z czołowymi postaciami światowego boksu, podczas gdy portal bokserorg takich nie robił, co jest faktem. W tej samej dyskusji w sposób bezprecedensowy obrażono również innego znanego polskiego dziennikarza bokserskiego – osobę o dużym dorobku i wielu latach doświadczenia. To nie były incydenty, lecz pewien utrwalony schemat. A ja, w przeciwieństwie do zespołu bokserorg mam dowody na ich nieuzasadnione, obraźliwe komentarze, które po dziś dzień są dostępne w mediach społecznościowych.
Właśnie dlatego trzeba jasno powiedzieć, co wydarzyło się tym razem. Damian nie zrobił nic złego i nie zaatakował nikogo. Nie próbował wywierać nacisku na media. Nie podniósł głosu. Nie użył żadnych wulgaryzmów. Chciał jedynie spokojnie porozmawiać, bo uważał, że tak będzie uczciwie i po ludzku. W odpowiedzi otrzymał publiczne oskarżenia, które nie mają pokrycia w faktach, oraz narrację przedstawiającą go w sposób kompletnie niezgodny z rzeczywistością.
Najbardziej przykre jest to, że w czasie, gdy polski boks potrzebuje rzetelności, profesjonalizmu i jedności, pojawiają się emocjonalne publikacje, które nie służą niczemu poza wzbudzaniem kontrowersji. Krytyka sportowa jest potrzebna, ale istnieje ogromna różnica między opinią a oszczerstwem, między analizą a personalnym atakiem, między komentarzem a emocjonalnym monologiem. Damian Knyba jest człowiekiem uczciwym, spokojnym i życzliwym. Człowiekiem o najwyższej etyce pracy, który nie krzywdzi innych słowem, nie szuka konfliktów i zawsze zachowuje się z klasą. I dlatego uważam, że w tej sprawie zabrakło podstawowej rzeczy: a czego? Zwykłej ludzkiej przyzwoitości.
Michal Adamczyk