O walce Errola Spence’a Jr (28-0-0) z Terence’m Crawfordem (38-0-0) o niekwestionowane mistrzostwo świata kategorii półśredniej (welterweight) bardzo głośno mówi się od kwietnia, kiedy to pierwszy w wymienionych znokautował Yorednisa Ugasa (27-5-0), odbierając mu tym samym mistrzowski pas WBA, broniąc przy tym tytułów WBC, oraz IBF. Crawford nieprzerwalnie od czerwca 2018 roku dzierży tytuł mistrza świata federacji WBO, i mimo, że o jego potencjalnej walce ze Spence’m, mówi się już od paru lat, to w momencie, gdy obaj pięściarze znajdują się w posiadaniu wszystkich pasów, spekulacja na temat ich konfrontacji nabrała rozmiarów dużo większych, niż kiedykolwiek.
Duży wpływ na taki obrót sprawy ma fakt, iż Crawford końcem ubiegłego roku, rozstał się ze swoim wieloletnim pracodawcą, Bobem Arumem, i pomijając już fakt w jak skandaliczny sposób pożegnał się z szefem grupy promotorskiej Top Rank, jest on obecnie wolnym agentem. Wiele zaufanych w pięściarskim świecie źródeł podawało parę miesięcy temu, jakoby do konfrontacji Spence’a z Crawfordem miało dojść w listopadzie na gali w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone), gdyż obie strony znalazły porozumienie, odnośnie organizacji pojedynku. Tymczasem, mamy już październik, a konkretów jak nie było, tak nie ma. Były mistrz świata, a obecnie ekspert bokserski telewizji ESPN, Timothy Bradley, nie ma wątpliwości co do tego, że do walki obu czempionów prędko nie dojdzie.
– Nie, to się nie stanie. Bedą inne walki, a to po prostu nie wydarzy się w najbliższym czasie. Fanom powiedziałbym: po prostu o tym zapomnijcie. Czasami najlepszą rzeczą, jaką możemy zrobić, jest pozwolić temu iść dalej. Najlepiej po prostu o tym nie mówić i nie poruszać tego tematu. “Niech to się wydarzy!”, a potem nas rozczarują – zapomnijmy o tym i poczekajmy, a gdy już w końcu to ogłoszą, wtedy będziemy się tym ekscytować. – powiedział Timothy Bradley, dla FightHype.
Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org, Twitter: Mike94Steek