W dniu 8 marca 1971 roku, czyli już oficjalnie 50 lat temu, żyjący wówczas kibice boksu jak i wszyscy ludzie ogólnie którzy jeszcze są z nami, mogą siebie nazywać po prostu szczęściarzami gdyż dóświadczyli “Walkę Stulecia” czyli legendarne starcie pomiędzy Muhammadem Alim a Joe’em Frazierem w mekce – Madison Square Garden. I była to prawdziwa walka stulecia. W historii dyscypliny boksu niejeden pojedynek nierzadko nazwano “walką stulecia,” ale nigdy nie zbliżył się ani do poziomu, ani do historycznego wymiaru legendarnego starcia w mekce.
Starcie Ali-Frazier było najbardziej oczekiwanym wydarzeniem sportowym w historii i jedno z najlepiej wspominanych po dziś dzień. Utrwaliło reputację dwóch obydwu wojowników ale też niestety kosztowało im naprawdę bardzo dużo zdrowia.
Jako wydarzenie owe starcie było transcendentne i nie tylko o wymiarze sportowym. Na ringu pojawił się puncher kontra bokser, mały mężczyzna kontra duży, szybkie ręce kontra szybsze. Na ulicy Ali-Frazier znaczyło biały kontra czarny, jastrząb kontra gołąb, Jim Crow kontra Jack Johnson. Owe wydarzenie było tak samo dzielące, jak wojna w Wietnamie oraz walka o prawa obywatelskie w USA. A i też tak symboliczne jak bójka pomiędzy robotnikiem budowlanym a hipisem.
Obaj wojownicy zostali zaszufladkowani – jako ludzie pełniący dobrze swoje role. A Ali w ogóle pomógł ku temu gdyż z radością przyjął rolę bohatera kontrkultury, przedstawiając Fraziera jako czempiona globu dla białego kibica, czy też mistrza byłego Prezydenta USA Nixona i Kissingera.
Okazały się one jednak niedokładnymi i niefortunnymi stereotypami. W rzeczywistości Ali nie miał silnych skłonności politycznych, ale był raczej dostępny dla Narodu Islamu i do ich celów. Ali był dzieckiem z klasy średniej z Louisville w stanie Kentucky. Był tym który łatwo żył i dogadywał się ze wszystkimi ludźmi – białymi i czarnymi.
Frazier, który dorastał na okrutnych ulicach północnej Filadelfii w Pensylwanii, przeżył znacznie bardziej typowe “czarne doświadczenie” lat 60. ub. wieku niż Ali kiedykolwiek przeżył w swoim życiu.
Sam wynik był taki że Frazier zwyciężył jednogłośną decyzją sędziów i obronił swój tytuł mistrza świata wagi ciężkiej. Ale gdy słyszymy “Ali-Frazier,” do głowy przychodzi nam wymiar tegoż wydarzenia. Prawdę powiedziawszy większość niekoniecznie pamięta kto dokładnie wtedy wygrał, bo przede wszystkim wygrała ranga wydarzenia, którą wspominamy dzisiaj po 50 latach, a i która będzie też wspominana za kolejne 50 lat również i nie tylko…