Federacja WBO nakazała walkę pomiędzy Oleksandrem Usykiem (18-0-0) a Joe Joyce’m (12-0-0) o tymczasowy tytuł kategorii ciężkiej (heavyweight). Tym samym, WBO poszło na rękę swojemu mistrzowi świata, Anthony’emu Joshua (24-1-0), pozwalając mu ominąć walkę z obowiązkowym pretendentem, którym jest Usyk. Wiele wskazuje na to, że Joshua będący także posiadaczem pasów WBA oraz IBF, zmierzy się w czerwcu z Tysonem Fury’m (30-0-1) o wszystkie mistrzowskie tytuły. Fury w swojej ostatniej walce, w lutym ubiegłego roku, pokonał na gali w Las Vegas Deontay’a Wildera (42-1-1), odbierając mu tym samym mistrzostwo świata federacji WBC. 

Joshua ma zmierzyć się z Fury’m dwukrotnie. Nie oznacza to jednak, że Usyk będzie musiał czekać do przyszłego roku na mistrzowską szansę. Po pierwszej walce Joshua vs Fury, zwycięzca pojedynku ma zwakować tytuł WBO, zaś triumfator pojedynku Usyk vs Joyce zostanie mianowany wówczas na pełnoprawnego mistrza. Istotną kwestią jest jednak fakt, że walka pomiędzy Joshuą, a Fury’m nadal nie została oficjalnie ogłoszona, a według zapewnień promotorów obu stron, informacja powinna być podana do publicznej wiadomości już parę tygodni temu. 

Ciężko powiedzieć czy z takiego obrotu sprawy zadowolony jest sam Usyk, bo jeśli wygra z Joyce’m, kwestią czasu jest kiedy zostanie pełnoprawnym mistrzem świata. Chodzi jednak o pieniądze, które w walce z Joyce’m będą nieporównywalnie mniejsze, niż w walce z Anthony’m Joshua. Ukrainiec od kilku miesięcy mówił wraz ze swoim menadżerem, Egisem Klimasem, że w następnej kolejności interesuje ich tylko walka o pełnoprawne mistrzostwo świata z Joshuą, lub o wakujący tytuł, który “AJ” miałby zostawić na rzecz walki z Fury’m. Cały czas nie wiadomo jednak, jak prezentuje się sytuacja Fury’ego z Deontay’em Wilderem. Amerykanin uważa, że ich umowa na trzecią walkę wciąż jest ważna. Ludzie z obozu Brytyjczyka mają jednak zupełnie inne zdanie na ten temat i są oni pewni, że mogą w spokoju przygotowywać się do walki z Joshuą. Wilder poinformował, że wejdzie na drogę prawną, w celu wyjaśnienia sytuacji, jednakże zarówno on, jak i jego menadżer Shelly Finkel czy promotor Al Haymon, nic nie mówią w tej sprawie.