Były mistrz świata federacji IBF, kategorii super średniej (super middleweight), Caleb Plant (21-1-0) nie zdradził póki co kiedy zamierza wrócić między liny po ubiegłorocznej porażce z rąk Saula “Canelo” (57-2-2), jednakże jak zapowiada, nie szuka łatwych wyzwań, a jedną z bardzo prawdopodobnych opcji jest konfrontacja z byłym czempionem dywizji do 168 funtów, Anthony’m Dirrellem (34-2-2). 

Jestem cały czas na tym świetnym poziomie. Po prostu ostatnio dałem się złapać Alvarezowi. Nie chcę teraz łatwego nazwiska. Walka z Dirrellem nie jest jeszcze zaklepana, ale tak jak mówiłem – chcemy możliwie najmocniejszego nazwiska. Po przegranej nie mogę walczyć jednak od razu z elitą. Chcę kogoś, kto będzie na mnie naciskał, a fani będą mogli się tym cieszyć. Chcę kogoś, kto pozwoli mi się bardziej rozpędzić w moim powrocie do największych walk. – mówił Plant w rozmowie z “The Good Fight with Kate Abdo”. 

Amerykanin pogodził się z listopadową porażką, która jest również dla niego pierwszą przegraną w zawodowej karierze. Urodzony w Nashville (Tennessee, Stany Zjednoczone) pięściarz jest bardzo mocno zmobilizowany, aby powrócić na sam szczyt, i już niebawem rozpocznie pełne treningi, gdyż póki co leczy pewne urazy, nie zdradzając konkretnie co mu doskwierało. 

Muszę pozwolić, aby coś się zagoiło i wtedy wrócę do treningów. Chcę wrócić do tego do było wcześniej, do wygrywania i pokazania światu dlaczego potrzebowałem trochę wolnego. Do tego czasu chcę zachować to w tajemnicy. Czuję, że po walce z Canelo nabrałem rozpędu, mimo, że nie wszystko poszło po mojej myśli. Byliśmy rozczarowani, ale czułem, że pokazałem światu, że walczę na najwyższym światowym poziomie. To nie było tak, że tam wszedłem, on mnie zawstydził, a ja nie wygrałem ani jednej rundy. – powiedział Plant. 

Autor: Michal Adamczyk