Mimo, że do wrześniowej walki o wszystkie cztery tytuły (WBC, WBO, WBA, IBF) kategorii super średniej (super middleweight) pomiędzy Saulem “Canelo” Alvarezem (57-2-2), a Gennadiy’em Golovkinem (42-1-1) zostało jeszcze ponad dwa miesiące, atmosfera wokół całego wydarzenia jest bardzo gorąca, a za taki stan rzeczy odpowiedzialny jest głównie Alvarez. Niekwestionowany mistrz świata kategorii do 168 funtów twierdzi, że pięściarz z Kazachstanu mówi zbyt dużo niepotrzebnych rzeczy na jego temat, co tylko potęguje w nim złość.
– To jest je*any dupek! On nie jest w porządku. Tylko udaje, że jest dobrym człowiekiem, a w rzeczywistości jest inaczej. Gada dużo gówna na mój temat. Szanuję jego karierę, ale tak naprawdę przynosi wstyd meksykańskiemu boksowi. Z tego powodu nienawidzę tego sku**syna! – powiedział Canelo dla TMZ Sports.
Być może obaj pięściarze mają między sobą sprawy, których nie ujrzała opinia publiczna. Golovkin bowiem publicznie nie mówił na temat Alvareza nic, co mogłoby go obrazić. W tym momencie to właśnie Meksykanin swoimi wypowiedziami prowokuje Kazacha, który wydaje się zachowywać stoicki spokój. Wrześniowa walka zakończy trylogię pod tytułem “Canelo vs Golovkin”, która rozpoczęła się w 2017 roku. Wówczas na gali w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone) padł bardzo kontrowersyjny remis – większość ekspertów, oraz kibiców jasno stwierdziło, iż lepszym pięściarzem był wtedy Golovkin, zaś inaczej uważali sędziowie ze stanu Nevada, ogłaszając remis.
Walka rewanżowa odbyła się roku później, tym razem po niezwykle wyrównanej walce triumfował Canelo, choć i tak według wielu, Kazach został skrzywdzony przez sędziów. Dziś 40-letni Golovkin jest najstarszym mistrzem świata, znajdując się w posiadaniu pasów IBF, oraz WBA kategorii średniej (middleweight), a już we wrześniu stanie przed szansą na zdobycie wszystkich czterech tytułów dywizję wyżej. Alvarez, będący bezpośrednio po porażce z rąk Dmitry’a Bivola (20-0-0).
Autor: Michal Adamczyk