W najbliższą sobotę (27 lutego) na gali w Miami, po niewiele ponad dwumiesięcznej przerwie, między liny powróci Saul “Canelo” Alvarez (54-1-2). Meksykanin jest przez wielu ludzi ze świata boksu uważany za najlepszego pięściarza świata bez podziału na kategorie wagowe. Znajdą się też jednak tacy, którzy uważają , że Canelo szuka łatwych walk, jak na przykład ta sobotnia z obowiązkowym pretendentem z ramienia federacji WBC, Avni’m Yildirimem (21-2-0). Meksykanin nie przejmuje się jednak tego typu opiniami i konsekwentnie realizuje swój plan.
– Nic nie muszę wyjaśniać. Naprawdę nic nie muszę wyjaśniać, ponieważ niektórzy będą niezadowoleni ze wszystkiego. Właśnie walczyłem z numerem jeden w kategorii super średniej (19 grudnia z Callumem Smithem, przyp.red) i też byli niezadowoleni. Nie mam więc nic do powiedzenia na ten temat, ani nic do wyjaśniania. Nie obchodzi mnie to. – mówi na trzy dni przed walką Alvarez.
Mimo, że Yildirim swoją ostatnią walkę stoczył w 2019 roku, na dodatek ją przegrywając, uzyskał status obowiązkowego pretendenta federacji WBC. Celem niezwykle wszechstronnego Meksykanina, jest zdobycie wszystkich tytuły mistrzowskich w kategorii super średniej (super middleweight). Na ten moment ma już on dwa (WBC oraz WBA), a trzeci z nich będzie chciał zdobyć już w maju, walcząc z mistrzem WBO, Billy’m Joe Saundersem (30-0-0). Najpierw musi jednak pokonać Yildirima, co raczej wydaje się formalnością.
źródło: boxingscene