17 września na gali w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone) dojdzie do kończącej trylogię walki pomiędzy Saulem “Canelo” Alvarezem (57-2-2), a Gennadiy’em Golovkinem (42-1-1). W przeciwieństwie do dwóch wcześniejszych pojedynków pomiędzy dwoma pięściarzami, ich zbliżająca się konfrontacja odbędzie się nie w limicie kategorii średniej (middleweight), a super średniej (super middleweight), gdzie Canelo bronił będzie wszystkich czterech tytułów (WBC, WBO, WBA, IBF) mistrza świata. Przypomnijmy, że obaj zawodnicy spotkali się po raz pierwszy w 2017 roku, kiedy to padł kontrowersyjny remis. 

Według wielu cenionych ekspertów, oraz kibiców, to Golovkin był wówczas lepszym pięściarzem. Dokładnie rok później – we wrześniu 2018 roku, Canelo po raz kolejny skrzyżował rękawice z “GGG”, wygrywając ostatecznie minimalnie decyzją większości. Od tego czasu Alvarez poczynił bardzo duże postępy, zaś Golovkin będący obecnie najstarszym zawodowym mistrzem świata, stoczył zaledwie cztery pojedynki. 

Myślę, że będzie zaskoczony tym jak bardzo się poprawiłem. Mój opór, moja siła – z pewnością go to zaskoczy. Po przegranej z Bivolem jestem zdeterminowany jak nigdy wcześniej. Zawsze trenuję na sto procent – kocham boks i to nigdy się nie zmieni. Teraz czuję się jednak bardziej zmotywowany, bardziej niebezpieczny. Naprawdę chcę już wrócić do ringu, zwłaszcza z Golovkinem. Mówi sporo gówna na mój temat. To będzie dobra walka – powiedział Alvarez grupie reporterów po konferencji promującej pojedynek. 

Autor: Michal Adamczyk